szczypta szaleństwa

Zostałam ambasadorką 261 Fearless!!!! Yes, yes, yes - zmieniamy świat:)

261fearlessbutton

Juppi! Juppi! Juppi! Co za WSPANIAŁA WIADOMOŚĆ! Dostałam maila z potwierdzeniem, że jestem ambasadorką 261 Fearless. Jestem szczęśliwa, że moje zaangażowanie w promocję biegania i aktywności wśród kobiet zostało dostrzeżone w środowisku międzynarodowym. I to nie byle jakim! 261 Fearless to organizacja, którą założyła Kathrine Switzer (tak tak to pierwsza kobieta, która oficjalnie przebiegła maraton w Bostonie w 1967 roku z numerem startowym 261 właśnie). Czytaj więcej

Uciec jak najdalej... czyli kilka fotek z bieszczadzkich szlaków i kilka takich sobie myśli...

20150921 123832 800x488

Koniec lata zawsze niesie ze sobą nostalgię. Nie da się inaczej. Coś się kończy, coś się zaczyna... Banał - oczywiście, ale nie zmienia to faktu, że końcówka września jest szczególnym czasem w roku. Tym razem lato minęło mi nadzwyczaj szybko. Czy to dlatego, że pracowałam dużo i niewiele miałam urlopu? Czy dlatego, że średnio raz w miesiącu jeździłam na karkołomne górskie zawody, które kończyły się kilkudniowym odpoczynkiem od treningów przez... Czytaj więcej

"Tam, gdzie nie ma walki, nie ma siły"...

05krynica2015

Kiedy rok temu kończyłam 100-kilometrowy Bieg 7 Dolin zbiegając w zupełnych ciemnościach na  krynicki deptak już wiedziałam, że jeszcze tu wrócę. Wtedy ukończyłam pół godziny przed limitem po tym jak przez 90 kilometrów moje ciało błagało o litość i koniec tej męczarni. Ta debiutancka setka sponiewierała mnie niewąsko, ale przy okazji nauczyła mnie bardzo wiele o sobie samej. Czytaj więcej

Wyszło jak zawsze czyli o planach na tegoroczny Festiwal Biegowy w Krynicy:)

Festiwal Biegow 2015

Miało być rozsądnie - nie za daleko, niezbyt trudno i bez niepotrzebnej przesady. Wyszło - cóż - jak zawsze:) W nadchodzący weekend odbędzie Festiwal Biegowy w Krynicy. Myślałam, że może pobiegnę sobie dyszkę albo półmaraton; rozważałam nawet króciutki Bieg Kobiet czy 5km Bieg Nocny (wszak to też przygoda). Taaak... miało być lekko i przyjemnie. Tymczasem zdecydowałam się na start w ultramaratonie na 64km z Rytra do Krynicy. Czytaj więcej

O życiówkach, które muszą zaczekać...

rekordy zyciowe

Jakiś czas temu kiedy już udało mi się w "cudowny sposób" uzdrowić moją szwankującą 8 miesięcy stopę zaczęłąm sobie rozpisywać PLAN. Plan treningowy rzecz jasna. Celem miał być "jakiś półmaraton jesienią". Dlaczego akurat "połówka"? Bo bardzo lubię ten dystans, nieźle mi wychodzi i czuję, że mam jeszcze zapas mocy uśpiony gdzieś w sobie. Kłopot w tym, że plan z założeniem na "jakiś" bieg od razu jest kiepskim planem. Czytaj więcej

Półmaraton w Aleksandrowie Lódzkim (albo inaczej... półmaraton w piekle)

aleksandrow polmaraton

W sobotę 15 sierpnia wzięłam udział w półmaratonie w Aleksandrowie Łódzkim. Zapisałam się przede wszystkim dlatego, że mam do tego Aleksandrowa bardzo blisko, a po drugie dlatego, że miała to  być pierwsza edycja tego półmaratonu. Regulaminu (o zgrozo!) znowu nie przeczytałam więc niemałe było moje zaskoczenie na dwa dni przed biegiem, kiedy przypadkiem dowiedziałam się, że impreza startuje nie rano, ale o 15ej! Zapowiadało się niełatwo, bo upały nie odpuszczały. Czytaj więcej

Inspiracja do działania kontra przesada

problem z forma

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie post na Facebooku jednej z najlepszych aktualnie polskich biegaczek długodystansowych. Post dotyczył szybkiego treningu na zmęczeniu. Podziwiam. Biorąc pod uwagę okoliczności klimatyczne ostatnich dni - podziwiam jeszcze bardziej. Determinację, siłę, wytrwałość, odporność na ból i dyskomfort (bo przecież nikt mi nie powie, że bieganie szybko w 30-o stopniowym upale jest w jakikolwiek sposób komfortowe). Czytaj więcej

Maraton Karkonoski czyli znaleźć w sobie siłę do walki

20150801 120840

W niedzielę po południu wróciłam ze Szklarskiej Poręby, gdzie dzień wcześniej przeleciałam 46km przez Karkonosze w ramach Maratonu Karkonoskiego. Tym pięknym akcentem zakończyłam 2-tygodniowy urlop, który w tym roku spedziłam... nad morzem. Tak, tak - to nie błąd, ale rzeczywistość, która w ostatnich kilku dniach była nieco szalona. Nie powiem żeby po całodziennej podróży znad morza w towarzystwie dwójki rozbrykanych krzyczących dzieciaków chciało mi się przepakowywać i zaraz ruszać w... Czytaj więcej

Pierwszy weekend lipca - Supermaraton Gór Stołowych

supermaraton gor stolowych

W zeszły weekend byłam na Supermaratonie Gór Stołowych. To już kolejny górski start w moim biegowym życiu. Bardzo udany start - i to wcale nie ze względu na wynik (którego absolutnie nie uważam za cudowny!), ale ze względu na to jak udało mi się rozłożyć siły i dobiec do mety w bardzo dobrej formie mimo upału panującego na trasie (jakieś 33 stopnie). Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31