Mallorca

Moja mama... biega!

W najbliższą niedzielę startuję w półmaratonie w Pile. Boli mnie lewa stopa (nie mam pojęcia co konkretnie mi jest, ale boli... - pewnie jakieś przeciążenie tkanek...) Pewnie nie wyszłabym dziś pobiegać gdyby nie... moja mama! Moja mama od niedawna biega. Próbowała zaczynać swoją przygodę z truchtaniem już kilkakrotnie (nawet kiedyś wzięła udział w biegu na 5km), ale zawsze nawał pracy (i tysiąc innych wymówek:)) wybijał ją z treningowego reżimu. Czytaj więcej

O bieganiu nad morzem

Świeże, najodowane powietrze, przyjemna bryza, uspokajający szum morskich fal i kojąca słona woda obmywająca bose stopy. Z tym z reguły kojarzy się większości osób bieganie nad morzem. Tymczasem wcale nie jest tak, że bieganie po plaży ma wyłącznie zalety - przynajmniej nie każdemu taki trening służy. Czy to w butach czy bez butów biegnąc bezpośrednio przy morzu przemieszczamy się po powierzchni o sporym nachyleniu, co większości biegaczy da się we... Czytaj więcej

Długie wybieganie przed półmaratonem w Pile, kąpiel w morzu i... kolejny półmaraton.

Wczoraj zamiast pakować się na wyjazd nad morze wybrałam się na bieganie - długie bieganie wieczorową porą. Być może mało rozsądne (wszak spakować się i tak trzeba było, tylko trochę później i to na sporym zmęczeniu potreningowym), ale za to "absolutnie niezbędne" na niecałe dwa tygodnie przed startem w półmaratonie w Pile. Cóż - lubię czuć się przygotowana, szczególnie jeśli startuję w biegu na dystansie powyżej 10km. Czytaj więcej

Po co biegać powoli?

Dzisiaj pierwszy raz od dość długiego czasu biegałam powoli. Powoli jak na mnie (muszę to dodać, bo pewnie dla kogoś z lepszymi wynikami ja zawsze biegam powoli:)) Tempo dzisiejszego rozbiegania oscylowało wokół 6 minut na kilometr, może nawet wolniej. Powoli, spokojnie, rekreacyjnie... Inaczej niż zawsze i to właśnie najbardziej mi się podobało. W dodatku zwiedziliśmy trochę inną okolicę niż zazwyczaj i zaliczyliśmy kilka podbiegów, a to wszystko w siąpiącym deszczu... Czytaj więcej

Pobudka w biegu w pochmurny dzień...

Wczoraj wieczorem padał deszcz, który nie nastrajał mnie zbyt optymistycznie do niczego. Wróciłam do Łodzi w połowie tygodnia i od razu wpadłam w wir pracy, załatwiania zaległych spraw. Niewyspanie po dwóch tygodniach czujnego snu pod namiotem daje o sobie znać...  W końcu budziłam się za każdym razem, kiedy Paula poruszała się zmieniając pozycję na materacu; przykrywałam ją i sprawdzałam czy jej wygodnie:) Podróż do Łodzi to kilka godzin prowadzenia samochodu... Czytaj więcej

Nie samym bieganiem człowiek żyje...

Co robię kiedy nie biegam? Oczywiście na co dzień mnóstwo rzeczy: większość czasu spędzam z moją córeczką, resztę - z reguły pracując. To co zostaje poświęcam przyjaciołom i znajomym. Telewizora nie posiadam więc nie mam problemu ze stratą czasu na rozrywki typu „M jak miłość”:):):). Tutaj mieszkając pod namiotem nad jeziorem (a dokładniej rzecz ujmując – nad rozlewiskiem rzeki Piławy) poza bieganiem po poligonach:) i pokazywaniem świata mojemu Skarbowi postanowiłam... Czytaj więcej

Wycieczka biegowa przez... poligon wojskowy!

Wybrałam się wczoraj na wycieczkę biegową. Cel - 18km lekkiego biegu leśnymi drogami:) W dalszym ciągu mieszkam "w lesie" pod namiotem, a ponieważ lato postanowiło sobie pójść i mamy "powietrze arktyczne z północy" więc o poranku temperatura oscyluje wokół 10 stopni Celsjusza. Brr... Ciepła woda z miodem i cytryną rozgrzała mnie tylko trochę. Coś słodkiego na śniadanie, kawa, poranna zabawa z Paulą i ruszyłyśmy w drogę - ja biegiem -... Czytaj więcej

Urlopowe bieganie i inne wakacyjne przyjemności…

Urlop od wszystkiego? Nie. W moim przypadku, to absolutnie niemożliwe. W zasadzie to tylko zmiana otoczenia z miejskiego na… leśne i odrobina wytchnienia od części pracy.  Od bycia mamą nie ma urlopu. To po pierwsze. Moja córcia uczy się właśnie chodzić, więc o odpoczynku nie ma mowy. Każda mama wie o czym mówię. Dziś po treningu siły biegowej (wiele powtórzeń sprintów pod górkę) pół dnia zasuwałam z Paulą po łące... Czytaj więcej

Jak zrobić żeby się chciało kiedy się nie chce…

Wybrałam się na bieganie z zamiarem zrobienia kilku szybszych odcinków. W planie było 6 x 30 sek. Niedużo, ale ostatnio jestem na bakier z treningami szybkościowymi… Prawdę mówiąc musiałam się do nich ostro zmuszać, bo czułam się zwyczajnie przemęczona… Tym razem było podobnie. Zjadłam niewielkie słodkie śniadanie, popiłam mocną kawą (przyznaję się bez ogródek – od dłuższego czasu nie umiem żyć bez kawy), pokazałam Paulince kilka rzeczy w okolicy (w... Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32