zyje sie tylko raz

Wylosować radość...

Ludzie od zawsze uwielbiali brać udział w różnego rodzaju loteriach, najczęściej oczywiście finansowych. Według danych TS z 2015 roku co drugi Polak gra w Lotto, w Wielkiej Brytanii, na Cyprze, w Hiszpanii czy w Grecji w loteriach bierze udział jeszcze większy odsetek obywateli. Gry losowe cieszą się ogromną popularnością również w USA i w krajach Ameryki Łacińskiej. Może trochę dziwi, że aż tyle osób ulega "magii" wielkiej wygranej, ale przynajmniej udział w takich grach uznawany jest społecznie jako coś normalnego. W przeciwieństwie do losowań na maratony i inne biegi!

Kiedy mówiłam kilku niebiegającym osobom, że biorę udział w losowaniu do Lavaredo Ultra Trail nie mogły pojąć o co chodzi - jak to losowanie? Ale losowanie czego? Możliwości przebiegnięcia się? Możliwości wydania pieniędzy? Dla nie-biegaczy to niepojęte. Dla tych, co biegają i "znają się na rzeczy" coraz częściej to oczywiste. Kultowy, największy na świecie maraton nowojorski co roku budzi wielkie emocje wśród biegaczy na całym świecie, którzy zapisują się na losowanie. W tym roku byłam wśród tych osób. I... udało się! Druga próba (pierwszy raz aplikowałam 3 lata temu) i... jestem na liście startowej. Emocje? Ekscytacja. I radocha - taka, że jak się dowiedziałam to dosłownie zaczęłam tańczyć:) Swoją drogą ciekawe co sobie pomyślał pracownik banku, który do mnie zadzwonił z pytaniem o autoryzację transakcji na mojej karcie kredytowej;) Bo właśnie w ten sposób dowiedziałam się, że coś jest na rzeczy;)

gal marathon 3 jpg

Foto: TCS New York City Marathon

Wracam do tytułu tego posta - jak to jest, że radość może zależeć od ślepego losu? Wyszło na to, że cały ten rok mi się wylosował! Najpierw udział we wspomnianym Lavaredo, co determinuje mój plan treningowy/ wyjazdowy przez pierwsze półrocze, teraz maraton w Nowym Jorku, który zdeterminuje resztę roku, bo start jest w listopadzie. Te dwa "wylosowane" wyjazdy determinują plany urlopowe i pewnie jeszcze parę innych planów po drodze... Te dwa losowania dały mi mnóstwo radości, sprawiły, że mam na co czekać, że mam motywację, że chce się chcieć... te dwa losowania to taka moja szczypta szaleństwa, która dodaje pikanterii codzienności i sprawia, że nie jest nudno, nie jest wciąż tak samo, nie jest ciężko. A nawet jak jest ciężko to po coś:)

NYCity

Foto: Piotr Pietrzak

Czasem spotykam się z różnymi ludźmi i wiele razy słyszę, że "nic się nie dzieje", że jest "po staremu". Czasem pytam wtedy "a co chcesz żeby się działo?" No właśnie. Jeśli chcesz, żeby coś się działo, to musisz sam podjąć jakieś działanie. Nic nie dzieje się samo. Nawet jeśli coś zależy od losowania to trzeba trochę temu szczęściu pomóc:) I nieważne czy to dotyczy biegania, maratonu nowojorskiego czy ultramaratonów, czy zupełnie innych rzeczy w życiu. Każde działanie coś zmienia, na coś ma wpływ, wnosi coś w nasze życie, daje szanse przeżycia czegoś ciekawego, innego i całkiem możliwe, że bardzo pięknego i niezapomnianego...

 

PS. Z Nowym Jorkiem mi się poszczęściło więc może teraz powinnam w to lotto jeszcze spróbować;)?!?

 



Komentarze ()