Mallorca

Tag: zima

Trening do maratonu i jeszcze dalej...

trening do ultramaratonu

Jest karnawałowa sobota wieczorem. Siedzę w domu na kanapie popijając wodę mineralną i napar z czystka przekonując moje "cztery litery" do ruszenia się jeszcze na moment i rozmasowania zmęczonych mięśni rollerem... Tak wygląda życie biegaczki, która TRENUJE do ultramaratonu:) No dobrze, nie dokładnie tak. Ale jestem w fazie TRENING i dziś o tym właśnie będzie wpis - o treningu - póki co do maratonu, bo to pierwszy cel na ten rok. Czytaj więcej

Beskid Śląski zimą - fotogaleria

20160106 115500

Początek stycznia spędziłam w Szczyrku oddając się się istnemu lenistwu. Lenistwo było przymusowe, bo jeszcze pod koniec grudnia naciągnęłam sobie mięsień dwugłowy uda i "wyrosła mi na nodze boląca gulka", która nie wróżyła nic dobrego. Odpuściłam sobie treningi na równiutkie 10 dni. Zamiast trenować spałam do 8 (świeże górskie powietrze i czas spędzony na dworze najwyraźniej służyły mojemu dziecku, bo zamiast zrywać się przed 6 spała jakieś 1,5h dłużej!), jadłam... Czytaj więcej

I Zimowa Bieszczadzka Dycha - impreza biegowa z duszą

Jechałam w Bieszczady pełna wątpliwości. Przede wszystkim wątpliwości w związku z moją stopą, która od kilku tygodni nie miała jeszcze okazji sprawdzić jak się czuje po bieganiu. Poza tym chciałam biec maraton i perspektywa przepisywania się na krótszy dystans wydawała mi się średnia. Wiedziałam jednak, że na maraton pozwolić sobie nie mogę. Nie sztuką jest bowiem zajechać się na początu sezonu (lub jeszcze zanim sezon się zacznie), a później ponosić... Czytaj więcej

Rozmowa z samą sobą... i niemożliwe 20km na Pucharze Maratonu

Godzinę temu wróciłam do domu. Z czwartego biegu w Pucharze Maratonu DOZ - 20km - czyli 4 pętle przez las w Arturówku. Spodziewałam się, że wiatr będzie urywał głowę (mimo osłony drzew), spodziewałam się, że błoto będzie po kolana, a na głowę będą się lały hektolitry wody... Spodziewałam się, że mnie sponiewiera i że tym razem naprawdę mogę sobie nie poradzić, bo (delikatnie rzecz ujmując) nie byłam w nastroju, ani... Czytaj więcej

Pierwsze śnieżne bieganie

Jak mi się nie chciało dziś wyjść z domu! Naprawdę - to się nieczęsto zdarza tymbardziej kiedy za oknem przepieknie świeci słońce i wszystko błyszczy w tym świetle. A jednak! Myślałam, że zasnę jedząc śniadanie; nie pomogła kawa... O 10 jeszcze byłam bez skarpetek i... zastanawiałam się jak bedzie wygladał dziś mój trening! Jechać samochodem do Łagiewnik i tam biegać 20km... Czytaj więcej

Wielkanocne fanaberie czyli... bieganie boso po śniegu!

Nie lubię świąt. Nie zrozumcie mnie źle. Lubię ludzi. Z reguły nie mam nic przeciwko spędzaniu czasu z rodziną i lubię jeść. Ale święta z tą całą histeryczną otoczką wielkiego szykowania, wielkich zakupów i wielkiego sprzątania kończącego się wielkim obżarstwem - tego nie cierpię. Dobrze, że moja rodzina nie ma jakiejś obsesji świąt, ale tak czy inaczej - atmosfera trochę się udziela; świąteczne śniadanie jest tradycją, a tradycja, jak wiadomo,... Czytaj więcej

8. Półmaraton Warszawski - wystartowałam, dobiegłam i nie zamarzłam!

Patrząc na to, co dzieje się na dworze, zerkając na termometr na moim oknie i obserwując z niedowierzaniem jak pod koniec marca pokazuje -15 stopni bardzo, ale to bardzo nie chciało mi się jechać dziś do tej Warszawy! Ponieważ jednak oboje z Piotrkiem zapisaliśmy się na warszawską "połówkę" jeszcze w zeszłym roku - nie wypadało nie jechać! Poza tym... po coś jednak człowiek wychodził przez całą tą zimę na treningi... Czytaj więcej

W poszukiwaniu pozytywnych aspektów przedłużającej się zimy...

Po zeszłotygodniowym ociepleniu chyba każdy miał już nadzieję, że zima sobie pójdzie na dobre, na drzewach pojawią się zielone pąki, a słońce będzie stałym bywalcem podwórka. Nic z tego. Zima postanowiła wrócić i to ze zdwojoną siłą zasypując wszystko wokół śniegiem i... niejednemu biegaczowi krzyżując plany przygotowań do wiosennych zawodów. Przecież już połowa marca i wypadało by pobiegać trochę szybciej zanim staniemy na linii startu! Półmaraton Warszawski za trochę ponad... Czytaj więcej

Bardzo rozbiegany weekend z bardzo długim wybieganiem:)

Niedzielny wieczór. Mam dziś "w nogach" 27 (a może 28 kilometrów). Czuję się trochę "zajechana", ale... bez przesady. Przede wszystkim czuję się cudownie wypoczęta, odstresowana i zadowolona z siebie! Kocham takie długie wybiegania. Dzisiaj nawet nie miałam tego w planie. Cel był taki, żeby pokonać mniej więcej 20km. Tymczasem biegałam ponad 2,5 godziny i... mogłabym jeszcze biec... Nie wiem nawet skąd to sie wzięło we mnie. Czytaj więcej

1 2