Tag: moim zdaniem

Roku 2013 podsumowanie...

Nie lubię końca roku. Pomijam kwestię niemalże obowiązkowego "świętowania" Sylwestra, bo w sumie to przecież od tego można by się odciąć (ale po co się odcinać skoro w sumie jest to okazja do spotkania ze znajomymi?). Ogólnie nie lubię końca roku i już. Bo nie ważne jak bardzo można sobie powtarzać, że przecież to tylko symboliczny koniec czegoś, że tak naprawdę to tylko kolejny dzień jak każdy inny - i... Czytaj więcej

Gdzie leży granica zdrowego rozsądku czyli o bieganiu nieco inaczej...

Mówi się o tym jak biegać, jak zwiększyć kilometraż, ćwiczyć intensywniej, robić bardziej wymagające, bardziej intensywne treningi, jak mieć więcej motywacji... Mówi się o tym wszystkim, a mi przyszło ostatnio do głowy, że może czas szepnąć także słowo o czymś dokładnie odwrotnym? O tym, że czasami można jednak trochę przesadzić i o tym, że takie "przesadzanie" troche jednak wciąga... Czytaj więcej

Jak się człowiek zmęczy to głupie myśli przestają przychodzić do głowy...

Zrobiłam sobie dzisiaj dzień wolny. Wolny od pracy. W piątki tak mi się zdarza, że większość dnia spędzam z moją dwu-i-pół latką. Tak właśnie było dzisiaj. Rano zabrałam sie za szorowanie łazienki (bo już naprawdę wymagała interwencji!); w międzyczasie powstała zupa dyniowa i wyczyściło "się" lustro w pokoju. Niedużo, dużo... nie mnie oceniać. Od wczoraj dręczyły mnie rózne, niezbyt pozytywne myśli (brzmi co najmniej enigmatycznie - wiem, ale to nie... Czytaj więcej

527: numer startowy w Łódź Maraton DOZ

"Informujemy, iż przyjęliśmy opłatę startową na Łódź Maraton. Proces rejestracji został tym samym zakończony. Nadany numer startowy to: 527. Dziękujemy i życzymy powodzenia!". Taką informację dostałam dziś na skrzynkę mailową:) Czyli jest motywacja! Zdecydowałam się na start w Łodzi bo... przełożyli Warszawę tj. ściślej rzecz biorąc przełożyli termin ORLEN Warsaw Maraton, który miał być tydzień czy dwa później niż łódzki. Bo w sumie to chciałam biec w Warszawie. Czytaj więcej

Nostalgiczny czas przemyśleń

Od 3 tygodni nie trenuję. Po pierwszym tygodniu poleciałam "na maksa" 10 kilometrów w Uniejowie więc, hm ten pierwszy tydzień "odpoczynku się nie liczy. Ale - ostatnie dwa tygodnie naprawdę nie trenuję. Ruszam się - co to to tak - w ostatnim tygodniu bez sportu miałam tylko dwa dni. W pozostałe ćwiczyłam na orbitreku, pływałam, truchtałam 10 kilometrów (moja maksymalna liczba kilometrów na czas "odpoczynku"), robiłam brzuszki, próbowałam się podciągać... Czytaj więcej

Frajda to zawsze dobry powód, by coś zrobić

Na dworze piękna jesienna pogoda! Chce się żyć! W środę i czwartek mimo, że na bieganie czas miałam dopiero po 18-ej wybrałam się w spódniczce z getrami 3/4. Jeśli nawet taki zmarzlak jak ja pokazuje kawałek łydki to znaczy, że naprawdę JEST ciepło:) A dzisiaj też słonecznie. Co prawda pięknej aury na bieganie wykorzystać nie mogę, ale zaraz zabieram do parku moją córę i bedziemy oddychać świeżym jesiennym powietrzem ganiając... Czytaj więcej

Matka zdecydowanie nieidealna...

Nie mogę przestać pędzić! Mam wrażenie, że świat wokół mnie kręci się w niewiarygodnym, zawrotnym tempie. Chwilami czuję się jak chomik biegnący na kołowrotku w swojej niewielkiej klatce. I nie chodzi wcale o to, że narzekam na brak wolności. Na to nie powinnam narzekać - przecież wyjechałam do Berlina na maraton, przecież w sobotę znów "wyfruwam" z domu na 4 dni w Bieszczady... Czytaj więcej

Znowu o bieganiu...

Tak sobie siedze i robię różne rzeczy i właśnie dotarło do mnie, że się nad sobą rozczulam i za bardzo przejmuję pierdołami, które nic nie znaczą, donikąd nie prowadzą i do niczego nie są potrzebne. Też tak czasem macie? Pewnie tak. No cóż, bywa. Ale tak sobie teraz myślę, że co było to było, co zostało powiedziane było powiedziane, co się stało to się nie odstanie, a co nie wyszło... Czytaj więcej

Życie jest piękne...

Przebiegłam 25 kilometrów po Lesie Łagiewnickim w przesympatycznym towarzystwie znajomych biegaczy. Dużo nas dzisiaj było w tym lesie. Miejscami przez drzewa przemykały jeszcze promienie słońca, co jakiś czas napatoczył się jakiś komar, było trochę śmiechu, trochę opowieści i trochę milczenia, bo pod górkę, bo już sporo było kilometrów za nami. Ostatnie kilka kilometrów czułam ból palca u stopy, bo coś mu się ostatnio to moje bieganie nie podoba, w dodatku... Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8