Tag: lifestyle

Zakręcona jak makaron;)

resizedimage350233 zakrecona jak makaron2

Znów przypaliłam garnek z kaszą. Noooo, sorry - po prostu zapomniałam, bo pochłonęło mnie pisanie... Kiedy nagle nadchodzi inspiracja po prostu trzeba usiąść i TO zapisać. Trudno żeby w takiej chwili stać nad garnkiem i patrzeć jak bulgoce kasza jaglana! Znów usłyszałam, że jestem roztrzepana jak mendel jajek. Ale zapewniam – w tym szaleństwie jest metoda! Gdybym robila wszystko po kolei jak to mi niektórzy radzą połowy rzeczy nie zrobiłabym... Czytaj więcej

W poszukiwaniu wrażeń ekstremalnych...

W czwartek przed długim weekendem wyruszyłam na Pojezierze Drawskie, gdzie od kilkunastu dni wypoczywali  moi rodzice z wnuczką:). Córunia zdążyła stęsknić się za mamą, a mama za córunią więc postanowiłam spędzić kilka dni razem z nimi pod namiotem i po weekendzie przywieźć mojego Szkraba do domu. Niestety w czwartek przyszło ochłodzenie i zamiast upałów nad jeziorem przywitała mnie temperatura około 18 stopni w dzień i - o zgrozo - około... Czytaj więcej

Drodzy czytelnicy i czytelniczki - liczę na Wasze głosy!

Witajcie! Dzisiaj będzie trochę autopromocji. Zostałam zgłoszona do konkursu na Biegowego Dziennikarza Roku. Konkurs organizuje nie kto inny, ale Festiwal Biegowy w Krynicy (na który jak już wiadomo wybieram się z całkiem ambitną misją ukończenia 100-kilometrowego ultramaratonu górskiego:)). Konkurencja jest duża, bo jest aż 49-u kandydatów, ale jak mawiają "kto nie próbuje ten nie ma". A zatem prośba do tych z Was, którzy lubią moją pisaninę:) Przez "pisaninę" mam na... Czytaj więcej

Konferencja Fit-Medical Forum

Pobudka o 5 z minutami rano. Po wczorajszych dwóch treningach (przed pracą 1,5h wyciskania siódmych potów na siłowni i po pracy 14km biegania w tempie) ledwo się zwlekłam z łóżka! Poprzedniej nocy kilka razy budziła mnie Mała więc poziom zmęczenia osiągnął niebezpieczny poziom... Szybki prysznic, makijaż i w drogę. O 6 z minutami ruszyliśmy w stronę Poznania. Na dworze -17 stopni (właśnie minęła najzimniejsza jak do tej pory noc tej zimy). Czytaj więcej

Bo biegacze są z innej gliny ulepieni...

Tak mi dzisiaj przyszło do głowy, że biegacze są jednak z innej gliny niż pozostali obywatele. Niż większość pozostałych obywateli, powiedzmy. Wracałam samochodem do domu około 20-ej. Ciemne mokre ulice nie wygladały zachęcająco, a przecież jeszcze kilka minut wcześniej biegłam takimi właśnie ulicami w towarzystwie kolegów i koleżanki z klubu! I było bardzo sympatycznie:) Niewiele osób przebywa na dworze wieczorami kiedy pada i kiedy można przecież wygodnie posiedzieć przed telewizorem... Czytaj więcej

Roku 2013 podsumowanie...

Nie lubię końca roku. Pomijam kwestię niemalże obowiązkowego "świętowania" Sylwestra, bo w sumie to przecież od tego można by się odciąć (ale po co się odcinać skoro w sumie jest to okazja do spotkania ze znajomymi?). Ogólnie nie lubię końca roku i już. Bo nie ważne jak bardzo można sobie powtarzać, że przecież to tylko symboliczny koniec czegoś, że tak naprawdę to tylko kolejny dzień jak każdy inny - i... Czytaj więcej

Przedświąteczne bla bla bla

Ubraliśmy choinkę. Współnie, rodzinnie. Póki co wszystie bombki całe. Mieszkanie zawieszone mamy gwiazdkami, światełkami i tego typu duperelami, bo wiadomo - czego się nie robi, żeby dziecku sprawić radość! Z porządkiem znacznie gorzej, ale to akurat dziecku pewnie nie przeszkadza więc musi być ok. Mamusia zamiast zasuwać ze szczotką i pucować okna przed świętami wybrała się na 3 godziny biegać do lasu. Czytaj więcej

Ja - Kobietka:) I o jednym treningu...

Bolą mnie mięśnie czworogłowe, oj bolą. Czuję w nich wczorajszy trening, który do łatwych nie należał. Co to był za poranek! Mąż mnie zostawił (żeby była jasność - tylko na pare dni) bo pojechał się szkolić do Warszawy (i dobrze - niech się nasze służby medyczne szkolą). A ja na 8:30 umówiłam się z Andrzejem na trening. Upiornie wcześnie jak na mnie, ale trzeba było - bo później obowiązki wzywały. Czytaj więcej

Spotkanie z Wiolettą Frankiewicz

W sobotę miałam ogromną przyjamność - i zaszczyt - poznać osobiście gwiazdę lekkiejatletyki, naszą dwukrotną olimipijkę - Wiolettę Frankiewicz! Wszystko się zaczeło jakiś miesiąc temu kiedy to zadzwonił do mnie Paweł, mąż Wioli, z propozycją współpracy. Konkrety szybko przyszły nam do głowy - Iwonie i mnie - zatem pozostała kwestia spotkania. Okazało się, że Wiola będzie przez 2 tygodnie trenować w Spale więc podjęłam szybką decyzję - jadę! Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6