szczypta szaleństwa

Tag: góry

Z pamiętnika początkującej góralki...

W zesżły piątek wzięłam udział w moim pierwszym maratonie górskim. Cóż mogę powiedzieć? Było zachwycająco. Przeżyłam świetne 3 dni i choć dwa z nich były w zasadzie w podróży to całość bardzio mi pomogła spojrzeć na świat świeższym okiem:) Moje dziecko za trzy dni skończy 2 latka i chyba jak każdy dwulatek ma ponadprzeciętne i pozbawione wszelkiej logiki skłonności do buntu przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Czytaj więcej

Przygotowania do gór zdobywania...

Oczywiście moje przygotowania do żadnego bigu nie mogą być nigdy zgodne z wcześniejszym planem! Chyba właśnie z tego powodu z reguły mam tylko zarys planu treningowego zamiast pięknej wymuskanej tabelki, w której wzorowo odznaczam każdy dzień. U mnie to się po prostu nie sprawdza! I wcale nie chodzi o brak konsekwencji, determinacji, uporu czy zwykłe ludzkie lenistwo. Czytaj więcej

Słoneczne 30km z (górskim) ekwipunkiem na plecach

Wczoraj rano zgodnie z wcześniejszym planem wybrałam się na długie przedmaratońskie wybieganie. Przyznam szczerze, że mimo ponad 12 lat doświadczenia niebardzo wiedziałam w co się ubrać - niby jeszcze zimno (rano koło 0 stopni), ale to słonko za oknem i długa trasa przede mną sprawiły, że przez dłuższą chwilę zastanawiałam się - kurtka czy bluza, czapka czy opaska, rękawiczki...? Problem rozwiązał się sam ponieważ w planie było bieganie z plecakiem... Czytaj więcej

Kości zostały rzucone

Mniej więcej w połowie lutego zaczęłam myśleć o bieganiu w górach. Nie pierwszy raz, nie nie. Myślałam już o tym wiele razy wcześniej, w zasadzie niemal za każdym razem (odkąd biegam) kiedy ruszałam na wędrówkę szlakami Beskidów czy to z moją mamą czy z moją przyjaciółką. Ktoś, kto kocha góry zawsze będzie w nie wracał. Ktoś, kto kocha bieganie zawsze bedzie biegał. Czytaj więcej

Projekt: Biegiem przez Pireneje - od Atlantyku po Morze Śródziemne...

Zgłosiłam niedawno pewien pomysł do konkursu, o którym dowiedziałam się trochę przypadkiem i na tyle byłam zaabsorbowana całym moim chaotycznym ostatnio życiem, że niemal przegapiłam ostateczny termin zgłoszeń. Ale gdzieś między powrotem z pracy, wieczornym bieganiem, kolejnymi mailami pisanymi po nocach i zabawą z moim roześmianym kochanym Aniołkiem przypomniałam sobie, że w sumie to mam takie biegowe marzenie... Czytaj więcej

Pod górę marsz!

Tym razem będzie nie o bieganiu, ale o... maszerowaniu. Żeby nie było zbyt łatwo i przyjemnie:) będzie o maszerowaniu pod górę... Nie było mnie kilka dni ponieważ wybrałam się w Beskidy z moją Przyjaciółką (jeszcze z podstawówki; i duża litera nie jest tutaj błędem:)) Kocham Beskidy. Po prostu. Ze wszystkich gór, w jakich kiedykolwiek zdarzyło mi się być nasze polskie Beskidy są mi najbliższe. Czytaj więcej

1 2 3 4