zyje sie tylko raz

Szaleństwo totalne

Mówią, że maratony to szaleństwo. Mówią, że ultramaratony to szaleństwo totalne, bo jak inaczej nazwać 100-u kilometrowe czy jeszcze dłuższe eskapady biegowe przez góry? Mówią, że podróże mogą być szalone, podobnie jak przygody i niektóre spontaniczne decyzje. Pewnie mają rację, Ci co tak mówią. Ale czasem te wszystkie szaleństwa wydają mi się niczym w obliczu szaleństwa jakim jest codzienność... Bo kiedy wpadam do domu po całym dniu, kiedy mieszam w garach jedną ręką, a drugą sprzątam (n-ty raz to samo!), kiedy gdzieś między jednym, a drugim przytulam Małego Człowieka głodnego uczuć, kiedy próbuję przechytrzyć czas żeby jakimś cudem było go trochę więcej, kiedy ledwo ogarniam cały ten życiowy bajzel, a w głowie układam zdania do napisania późną wieczorową porą... to właśnie to jest szaleństwo - totalne, zakręcone i nie do zatrzymania…

 Niektórzy mówią, że warto się zatrzymać. Więc posłuchałam i zatrzymałam się na moment jakiś czas temu i... nie, świat się nie zawalił, ale… zarósł brudem, a na obiad były tylko grzanki z serem albo pizza. Więc już się nie zatrzymuję. Pędzę. W garze zupa z soczewicy. W łazience zapach kwiatów. W pokoju… sterta spraw niedokończonych, a w mojej głowie chaos;) Zbieram myśli i czekam na Wielką Inspirację. Potrzebna na cito. Koniecznie dzisiaj. W bardzo ważnej sprawie… Szaleństwo! Taaak… 



Komentarze ()