Mallorca

Garść wspomnień z miejsc, w których byłam...

 

Podróżowanie zdecydowanie otwiera umysł i pomaga lepiej zrozumieć otaczający nas świat. Uczy nas tolerancji i wzbogaca nas o to co najpiękniejsze - wspomnienia i emocje. Cóż, nie jestem szaloną globtrotterką, która sypia pod gwiazdami w krajach trzeciego świata i włóczy się bez końca z wielkim plecakiem na plecach. Jestem na innej ścieżce - żyję całkiem wygodnym życiem ze wszystkimi jego atutami: rodziną, mieszkaniem, samochodem, pracą, robieniem zakupów w galerii handlowej i od czasu do czasu kawą z sieciówki na wynos. Staram się jednak podróżować tyle ile mogę co oznacza tyle na ile mam czas i fundusze. Mając ponad 30 lat w sumie udało mi się już odwiedzić trochę miejsc...

Kolekcjonuję wspomnienia, wrażenia, przeżycia - z różnych miejsc, w których byłam. Podróże od zawsze były dla mnie ważne. W szkole podstawowej zaczytywałam się powieściami przygodowymi Alfreda Szklarskiego i Carola May'a:) Później powoli zaczęłam realizować podróżnicze marzenia - przy każdej nadarzającej się okazji. Nie korzystam z usług biur podróży, nie kupuję gotowych wycieczek w pakietach i nie lubię wylegiwać się na plaży tygodniami. Lubię poznawać świat taki, jaki jest. Lubię zgubić się w obcym mieście, pójść na lokalny targ i odnaleźć coś ciekawego poza utartymi szlakami turystycznymi. Lubię usiąść w kafejce i obserwować jak żyją ludzie. Zachwycają mnie ogromne przestrzenie pozbawione cywilizacji i fascynują gwarne miasta pełne życia. Zawsze ciągnęło mnie w drogę...

Posty otagowane jako PODRÓŻE:)

ciezarowka3

chilijskie pustkowie z okna ciężarówki...

 

Trudno jest opisać w kilku zdaniach miejsce, ale kiedyś zebrałam sobie, tak dla zabawy, najróżniejsze wspomnienia z miejsc, w których byłam. Wiecie - to jest tak, że pewne miasta czy regiony, w których byliśmy, po prostu od razu kojarzą nam się z pewnymi rzeczami - czasem oczywistymi - ze względów tzw. turystycznych, a czasem bardzo dziwacznymi - bo przywodzą nam na myśl nasze osobiste doświadczenia. Żadna podróż nigdy nie jest taka sama. I chyba dlatego tak bardzo lubię podróżować...

 Poniżej garść wspomnień, które planuję stopniowo uzupełniac o nowe:)

EUROPA

Austria

  • Wiedeń - mało oryginalnie - Apfel Strudel i Aperol Spritzer; bieganie na Praterze. Acha - i pomyliłam "Belweder" i pojechałam w drugi koniec miasta (czy tylko ja tak potrafię:)?)

Belgia

  • Bruksela - moje ulubione europejskie miasto! Poposuty w drodze samochód i spontaniczne kupowanie innego "na powrót", przepyszne piwa podawane w kieliszkach, Grand Place i... algierska restauracja Tizi Ouzou (zdecydowanie poza turystycznymi szlakami)...
  • Oostende - kupowanie samochodu, spacer po plaży i ogromne zielone oliwki

Bośnia i Hercegowina

  • Sarajevo - podziuawione kulami bloki obok błyszczących wieżowców ze szkła i stali
  • nocleg w drewnianych domkach nad rzeką
  • meczety na zboczach gór

Chorwacja

  • wyjazdy w roli pilotki wycieczek - trasę do Splitu znałam na pamięć!
  • Dubrovnik - wąskie uliczki, "wielkie zakupy" w sklepie z biżuterią i gigantyczne lody

Czarnogóra

  • Durmitor - jazda samochodem wąską szosą zawieszoną nad przepaściami
  • Kotor - zakupy na targu i obiad przy muzyce na żywo w samym środku starego miasta - klimatycznie
  • Petrovac - Buljarica - kamienista plaża i kąpiele w morzu o poranku
  • Ulcinj - sałatka z pyszną oliwą, zachód słońca
  • Virpazar - 2 godzinny rejs po Jeziorze Szkoderskim (mimo uroków jeziora - watpliwa atrakcja)

Czechy

  • Praga - targi, knedliczki i dworzec (wracałam nocnym pociągiem żeby zdążyć na obronę własnej magisterki:))

Finlandia

  • jezioro Inari - saunowanie i kąpiel w zimnym (4 stopnie Celsjusza) jeziorze:)
  • wielkie komary...
  • Helsinki - białe monumentalne budowle i zaskakujący upał
  • Rovanniemi - Koło podbiegunowe i wioska Św. Mikołaja

Grecja

  • Ateny - kolumny, kolumny, kolumny (pamiętam, że po pewnym czasie miałam dosyć tych kolumn:)), maraton z metą na antycznym Stadionie Olimpijskim - szkoda, że byłam tam wtedy tylko jako kibic...
  • Githio - dzwon w małym kościółku
  • Kreta - podróż statkiem po sezonie i likier czekoladowy na rozgrzewkę w nocy na pokładzie...; Rethymnon i absolutnie wspaniała atmosfera u koleżanki
  • Halkidiki- Afitos, Nea Fokea - poza sezonem absolutnie genialnie było pojechać tam na plażę; trochę mniej genialnie szukać biur podróży do przeprowadzenia wywiadu (często w połowie na migi i w połowie po grecku:))
  • Thessaloniki - to tu mieszkałam przez semestr na III roku studiów - pamiętam szok jaki przeżyłam widząc w uniwersyteckiej toalecie dziurę w podłodze zamiast sedesu;) i drugi szok widząc na korytarzu kramy sprzedające płyty i tanie szaliki; dobrze pamiętam bieganie promenadą nad morzem w ponad 30-o stopniowym upale; treningi na miejscowym stadionie; zakupy na targu, które po 2 miesiącach nauki zaczęłam robić po grecku:); wspólne mieszkanie przy ul. Kassandrou i to jak przytachałyśmy z koleżanką ogromnego arbuza:); odwiedziłam też chyba wszystkie biura podróży w tym mieście zbierając materiały do pracy magisterskiej. To były czasy...

Hiszpania

  • Samotna wyprawa południowym wybrzeżem w 2004/2005r - wcale nie była samotna, bo codziennie poznawałam kogoś innego:)
  • Barcelona - amerykański profesor-gej, którego poznałam w kolejce linowej i z którym spędziałam fantastyczne popołudnie błąkając się po nieturystycznych (i fantastycznych:)) ulicach Barcelony:), zachwycający Parc Guell..., torba magdalenek, ktore musiały posłużyc na śniadanie, obiad i kolację przez 2 dni bo tak wyszło, że zabrakło mi kasy:)
  • Kadyks - sylwester na rynku miasteczka, winogrona i szampan, którymi poczęstowali mnie mieszkańcy.
  • Madryt - niestety najlepiej pamiętam, że okradli mnie na dworcu:( ,poza tym... bajzel w knajpkach, pyszne oliwki i wino:); konferencja naukowa...
  • Ronda - samotna piesza wycieczka przez gaje oliwne w poszukiwanieu akweduktu; skończyło się na zgubieniu drogi;)
  • góry Sierra Nevada - Francuz, którego poznałam wspinając się w góry i wspólne jedzenie pomarańczy na szczycie i gorąca czekolada w schronisku:)
  • Sevilla - oryginalne "tinto de verano" w hiszpańskim towarzystwie i prawdziwe, lokalne flemenco, które obejrzałam dzięki poznanemu po drodze Hiszpanowi:)

Holandia

  • Amsterdam - Amstel Canal, Muzeum Rembranta; moja pierwsza przejażdżka motocyklem - przez nocne kolorowe miasto...
  • Enshede - wizyta w coffe shopie i przepyszne sery zajadane na obiad na ławce w parku:)

Łotwa

  • Ryga - bardzo "bogate" samochody; brukowane uliczki

Niemcy

  • Spływ kajakowy rzeką Lahn - to była przygoda:)
  • Chemnitz - półmaraton- 35 stopni upału i moj "wielki plan na życiówkę", którego trzymałam się do 8 km. Od 11 chciałam zejść z trasy. Ostatecznie ukończyłam; za metą padłam, ale... wygrałam wśród kobiet:)
  • Berlin - targi turystyczne; 40 Berlin Marathon - jak dotąd jedyny bieg, którego myślałam, że naprawdę nie ukończę - ból żołądka od 15km, okropna kolka na 25- ym, 0 picia i 0 jedzenia; widziałam linię mety i byłam pewna, że nie dam rady. Dobiegłam. A potem spedziałam ponad 2h pod kroplówką. Pamiętam, że sanitariusze byli bardzo przystojni;)
  • Hannover - oprowadzanie wycieczki po mieście i wizyta na targach metalurgicznych (WTF?)

Norwegia

  • Nordcapp - absolutnie zachwycający widok, przestrzeń i słońce, które nie zachodzi:)
  • Trondheim

Szwecja

  • Uppsala
  • Stockholm

Turcja

Wielka Brytania

  • Leicester - deszcz i kawa w Sturbucks Coffe
  • Londyn - ogromne przestrzenie, galeria  sztuki Tate Modern i gorąca czekolada w knajpce w Soho:)
  • Nottingham - tu mieszkałam przez pół roku. Co pamiętam najlepiej? Wiatr i mżawkę:), trasę biegową koło rzeki Trent, mieszkanie we wspólnym domu (house share) z 4 facetami z obcych krajów:)), restaurację pakistańską, gdzie pracowałam przez "chwilę" jako kelnerka i Nottingham City Council, gdzie pracowałam przez większość czasu. I zdecydowanie pamiętam późnowieczorne rozmowy w drzwiach łazienki i wyprawę do parku:)
  • Peak District National Park - wiatr, widoki, wolność...

Włochy

  • Monte Cassino -oprowadzanie najgorszej grupy turystycznej jaką kiedykolwiek "miałam" w karierze pilockiej:)
  • Rimini - obóz młodzieżowy 8 klasa podstawówki:), dyskoteka, pierwszy raz w życiu jadłam tradycyjne włoskie lody:)
  • Rzym - fontanny (nie jestem oryginalna:)), schody hiszpańskie, pizza z rukolą
  • San Marino - zakupy
  • Wenecja - zwiedzanie słynnego miasta z "moimi" turystami (czy to przypadek, że najgorsze wspomnienia mam z wyjazdów pilockich;)?

 

AMERYKA PÓŁNOCNA

USA

  • Atlantic City - regionalne mistrzostwa Marching Band szkół średnich:)
  • Baltimore - oceanarium i zupa krabowa:)
  • Bethesda - łyżwy...
  • Delaware - weekendy nad oceanem
  • Gaithersburg - "moje" miasteczko. I wszystko "Quince Orchard":) - Quince Orchard High School (tu stawiałam pierwsze biegowe kroki:)), Quince Orchard Road; kurs na prawo jazdy i nieformalne lekcje na parkingu pod college'm, Market "Magruder's", gdzie pracowałam jako kasjerka:),  i "mój" Robinsn Creek Park...
  • Harpers Ferry - dopływ rzeki Shenandoah do Potomac; jesienne wycieczki
  • Karolina Północna - najpiękniejsza plaża, na jakiej byłam..., delfiny w oceanie...
  • Las Vegas - zupa pomidorowa z puszki podgrzewana na butli gazowej na parkingu w 35-o stopniowym upale:) A poza tym neony! I nielegalny wstęp do kasyna poniżej 21 lat:)
  • Los Angeles - to miasto mnie rozczarowało, szczególnie słynna plaża Santa Monica!
  • Maryland - w tym stanie mieszkałam prawie 3 lata:) Dużo wspomnień!
  • Nowy Jork - New York City Armory - lekkoatletyczne zawody stanowe szkół średnich na słynnej hali:)
  • Philadelphia - nocleg w Hiltonie sponsorowany przez linie lotnicze w skutek  odwołania lotu z powodu śnieżycy:)
  • Rockville - księgarnia Borders w White Flint Mall, gdzie mogłam spędzać długie godziny:)
  • Salt Lake City - granie na gitarze na kempingu nad jeziorem...
  • San Diego - domy z żółtego piaskowca i palmy
  • St Louis - zdecydowanie blues (everywhere) i oczywiście słynny łuk Gateway Arch
  • Waszyngton - wyprawa metrem do polskiej szkoły co sobotę... ; słynny Washington Mall, Kapitol i kwitnące wiśnie
  • Wyoming - kemping u Mormonów; absolutnie przepiękny stan...
  • Yellowstone National Park - obezwładniający "zapach" siarki, bizony i gejzery...
  • Black Canyon na rzece Gunnison - jeszcze dziś pamiętam, że ten widok wcisnął mnie w ziemię..., Kanion Colorado, Mount Rushmore, zapora Hoovera na rzece Colorado, Acoma Pueblo, Petrified Forrest, Arches National Park z czerwonymi łukami skalnymi i jeszcze parę innych niesamowitych rzeczy po drodze - czyli 2x3 tygodnie jazdy przez USA "heading west":)

Kanada

  • Toronto - moje "ukochane" miasto na świecie. Co pamiętam? Wszystko - jakby to było dziś! CN Tower, gdzie zakręciało mi się w głowie od wysokości i widoku wieżowców pode mną, Wodospad Niagara, poranną kawę przynoszoną z kafejki koło motelu i wizytę w ambasadzie amerykańskiej, gdzie za pierwszym razem odmówili nam przedłużenia wizy:)
  • Montreal - festiwal jazzowy
  • Quebec - spacer pod kolorowym parasolam nad brzegiem Rzeki Świętego Wawrzyńca i pyszne "Beaver Tails (ogon bobra)" czyli placki z cukrem i cynamomen...

 

AMERYKA POŁUDNIOWA

Argentyna

  • Iguazu - zapierające dech w piersi, oszałamiające, fantastyczne (i nieważne, że to jest znana atrakcja turystyczna!). Przeprawy pontonem pod sam wodospad z pewnością nie zapomnę!  I jeszcze wielkie mrówki i tukany, które przyleciały "jak na zawołanie" w ostatniej chwili przed naszym wyjazdem...
  • Aconcagua - widziana z daleka, zachwycająca, niedostępna... ale gdzieś w głowie narodziła się myśl... kiedyś tam wlezę!
  • Mendoza - winnice i rewelacyjne czerwone wino...
  • Parana - duuużo wody, absurdalnie dużo zieleni i naprawdę ogromna rzeka
  • Salta - słynne tamales okazały się niejadalne..., wielkie platany w parku, który wydawał się nie mieć końca:)
  • Santa Fe - poszukiwanie kantora zakończone wymiana dolarów w kasynie
  • Villazon - "wspaniała" rozmowa po hiszpańsku przy kupowaniu biletów...

Boliwia

  • La Paz - pomnik Che Guevary, suszone płody lam na straganach "czarownic", zgiełk, manicure w lokalnym "salonie" i istne pomieszanie z poplątaniem
  • Uyuni - odwołane wyprawy na Salar de Uyuni ze wzgledu na zamieć śnieżną... Było zimno... lodowato! Chyba jeszcze nigdy tak nie zmarzłam...
  • Przeprawa przez kawał Boliwii rozwalającym się, trzesącym autobusem, przez pofaudowane, nieutwardzane drogi, absolutne pustowie bez jednej latarni:)

Chile

  • Arica - najbardziej suche miasto świata; fantastyczny hostel w surferskim klimacie, czerwone wino + oliwki + chipsy kukurydziane na obiad + świeże (genialne!) mango na deser...
  • Iquique - piękny ocean, absolutnie niesamowite przestrzenie po drodze, czekanie na spóźniony 1,5h oautobus
  • Humberstone - opuszczone miasteczko z czasów boomu na saletrę; niesamowity upał i... powrót do Iquique ciężarówką złapaną na stopa:)
  • Santiago de Chile - hostel z tarasem nad Plaza de Armas, zachód słońca na Cerro San Cristobal, absolutnie genialne wino wprost z Valle Central, tachanie ciężkiego plecaka przez miasto, hostele "na godziny" i muzyka na każdym kroku.
  • Valparaiso - pozostałości po trzęsieniu ziemii w 2010r, winnice

Peru

  • Arequipa - śniadanie i obiad na tarasie, baaaardzo pikantna papryka, wulkan el Misti i biała architektura z pyłu wulkanicznego... Acha, i to tutaj zostałam opluta przez lamę!
  • Canon del Colca - kondory, kaktusy, widoki... i najwyższy punkt - 4910m n.p.m., gdzie moja twarz przybrała odcień zieleni... I jeszcze kilka tysięcy rodzajów ziemniaków.
  • Juliaca - głębokie dziury w drodze na środku skrzyżowania, pozbawione jakiejkolwiek osłony
  • Puno - początki choroby wysokościowej; herbatka z liści coca, happy hour w miejscowym barze, "dziwne "te piteado" i na koniec... lokalny specyfik na ból brzucha:)
  • jezioro Titicaca - zachycające; ale zawiodła mnie komercja... Acha - nie mogłam dotrzymać kroku babulince- indiance! Prawie 4000m n.p.m. robi swoje!
  • Tacna - popołudnie na ławce na Plaza de Armas, przy fontannie.