zyje sie tylko raz

Przemyślenia niebiegającej biegaczki...

Minął weekend. I to był chyba najdłuższy weekend w całym roku - bo bez biegania... Nie chcę takich dłuuugich weekendów... No nic. Najbardziej mi było przykro, że nie mogłam się wybrać na sobotni parkrun w Łodzi, gdzie planowane były Mikołajki. Jeszcze kilka dni wcześniej byłam przekonana, że przebiorę się za Mikołajkę:) i pobiegam sobie po śniegu w świątecznej atmosferze. A tu D... Niezbyt pozytywnie podziałały na mnie zdjęcia z tego wydarzenia na fb... No własnie- gdzieś przeczytałam bardzo mądrą myśl: "Jeśli czujesz się zdołowany - wyłącz facebooka". Chyba jest w tym sporo prawdy! Cóż, odbieram właśnie lekcję cierpliwości i staram się zaakceptować te rzeczy, na które najwyraźniej nie mam wpływu. Strasznie ciężko to idzie, ale usilnie próbuję zachować choć trochę optymizmu. Może już wyczerpał się limit przykrości jakie miały mi się przytrafić? Tak - z całą pewnością!

Dzisiaj mój sąsiad zapytał czy biorę udział w Biegu Sylwestrowym. Odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że nie wiem, bo nie wiem czy już będę w stanie ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, że miało by mnie tam nie być!!! Planuję tam być. Chcę tam być choćbym miała dobiec do mety ostatnia! Nieważne. To po prostu taka mała tradycja, że od jakiegoś czasu przed nocą sylwestrową muszę utaplać się w błocie w Lesie Łagiewnickim i wypić szampana z plastikowych kubków w towarzystwie moich znajomych z KB "Arturówek". Tradycja! Nie mniej istotna niż dla kogoś innego spróbowanie dokładnie 12 potraw na Wigilię czy całowanie się pod jemiołą!!!

Przez cztery ostatnie dni odkryłam jak ciężkie jest życie człowieka;) - ileż to razy w ciągu dnia trzeba się schylić żeby zrobić każdą najprostrzą czynność. Bo czy ktoś zastanawia się nad schylaniem kiedy myje zęby lub... hm, zakłada skarpetki?

Siedzenie w domu połączone z niemożliwością oddania się najbardziej przyziemnym obowiązkom wiąże się z... dużą ilością czasu na przemyślenia. Nie ma tego złego... wpadłam na conajmniej 4 nowe pomysły! Na razie cicho- sza. Mała tajemnica, ale może przyjdzie moment, że ją upublicznię:)

Ostatecznie - jest lepiej, bo już zamiast nazwyać się "połamańcem" nazywam się CHWILOWO niebiegającą biegaczką:)



Komentarze ()