Mallorca

Potwór zwany sportem...

ciemna strona sportuSport jest zły, sport jest niezdrowy, niedobry i ogólnie naprawdę niepotrzebny... Tak myśli bardzo wiele osób. A najgorsze z tego jest to, że wcale nie są to jakieś tam anonimowe osoby, ale ludzie, których widuję na codzień, czasem ludzie mi bliscy. Czy mnie to dziwi? Pewnie, że dziwi i to nawet bardzo. Bo wydawało by się, że już wszyscy w moim otoczeniu nie tylko przywykli (przez 13 lat chyba można przywyknąć) do tego, że sport jest dla mnie ważny, ale i SZANUJĄ moje wybory. Tymczasem... kilka dni temu przeprowadziłam krótką rozmowę, która z resztą stała się dla mnie inspiracją do napisania artykułu na portal, który prowadzę... Cóż, widać "nie ma tego złego..."


- Ależ jestem zmęczona! (to ja - naprawdę rzadko narzekam, ale po ostatnich kilku tygodniach ekstremalnego życiowego pędu, chorób i niespania po nocach z powodu pobudek córci wyrwało mi się przypadkiem...)
- No ja się nie dziwię! Przy TAKIEJ ILOŚCI sportowych zajęć trudno nie być zmęczonym (to Mężczyzna; nieważne który - z mojej rodziny)
Przypomniałam jeszcze tylko, że od kilkunastu tygodni prawie nie biegam (a jeśli już to naprawdę wolno i krótko), na treningi popołudniowe chodzę rzadziej niż sporadycznie, a to co ćwiczę (pompki, brzuszki i takie tam) zajmuje 30-45 minut. Pracuję za to po kilkanaście godzin na dobę, nie śpię jak należy, a wolnym czasie sprzątam, szoruję, pucuję i opiekuję...
Zapadło milczenie (czy uznać je za sukces???)
Ciekawe czy wy aktywni ludzie, którzy czytujecie czasem to co tu piszę, też tak macie - że jeśli już przyznacie się komuś do zmęczenia to zawsze dostaje Wam się po łbie:)? I zawsze winien jest sport! Ach jaki ten sport jest straszny, niezdrowy, męczący, absorbujący i egoistyczny...

 

Sport jest potworem. Porównanie nie wzięło się znikąd; ostatnio moja córka uwielbia bajki ze Scoopy Doo z różnymi śmiesznymi potworami w roli głównej. Sport jest potworem, bo nie tylko męczy, ale i psuje zdrowie! Widzisz co sobie narobiłaś z nogą? - to kolejny komentarz sprzed iluś tam dni. Komentarz nie-do-skomentowania... A może i skomentuję? Lubię głośno wyrażać swoje zdanie. Niech ktoś ma do myślenia, niech ktoś się ze mną zgodzi, a kto inny skrytykuje. O to chodzi. Napiszę o tym "niszczącym" działaniu sportu - następnym razem....

Dziś ten POTWÓR zajął mi aż 45 minut o poranku. Zmęczone mięśnie czują się cudownie, a moje 4 litery... aż napuchły od ilości uwag, które ewidentnie mam właśnie GDZIEŚ:) Jeśli takie różne komentarze mają mnie zniechęcić do działania, odebrać mi siłę i zmienić mnie w pulchną/ porządną/ przykładną/ nudną Panią Domu i Strażniczkę Domowego Ogniska (bez żadnych innych aspiracji) to zapewniam, że nie tędy droga. Takie komentarze mają bowiem skutek dokładnie odwrotny. Jeśli więc czyta to ktoś kto zastanawia się jak zniechęcić kogoś znajomego do sportu - niech lepiej nie idzie tą drogą. To nie zadziała. Negatywne komentarze potrafią niektórym dodać siły do podnoszenia nie tylko ciężaru własnego ciała, ale i do przenoszenia przysłowiowych gór:)

Z góry więc dziękuję za wszystkie negatywne, anty-sportowe komentarze:)



Komentarze ()