zyje sie tylko raz

Półmaraton Grudziądz-Rulewo i Ostródzkie Biegi Uliczne czyli rozbiegany weekend majowy i życiówka dzień po dniu...

DSCN4Tegoroczną Majówkę postanowiliśmy spędzić odwiedzając rodzinę mojego Męża w Ostródzie. Uwielbiam tam jeździć, więc prawdę mówiąc propozycja wyjazdu wyszła ode mnie i to zdecydowanie wcześniej niż pomysł, żeby "przy okazji" zapisać się na jakiś bieg "w okolicy". Szukałam, szukałam i znalazłam. Co prawda może nie w samej "okolicy", bo prawie 100km dalej, ale co tam! Dla chcącego nic trudnego. Zapisałam się na Półmaraton Grudziądz-Rulewo. Zapłaciłam. Decyzja została podjęta. Nogi po maratonie dawno już odpoczęły (chociaż to dopiero 3 tygodnie), w zasadzie prawie "zapomniałam", że był jakiś maraton po drodze:) Ahoj przygodo!

Na weekend zapowiedzieli kiepską pogodę. Ani trochę mnie to nie zmartwiło, bo jak wiadomo łatwiej się biega kiedy jest chłodno:) I chociaż bieg miał być tylko "przy okazji", wiadomo... jak to w życiu biegaczki bywa - w mojej głowie zajął sporo miejsca i to jeszcze zanim dojechaliśmy w czwartek do Ostródy...

Przygoda z aktywnym weekendem rozpoczęła się zdecydowanie inaczej niż sobie to pierwotnie planowałam. Przechadzaliśmy się w czwartek promenadą nad jeziorem Drwęckim kiedy moją (i mojego męża) uwagę przykuł plakat z informacją o atrakcjach na najblizsze dni. Piątek - Ostródzkie Biegi Uliczne - główny Bieg Memoriałowy na 5km. "Nie, nie, nie..." mówiłam sobie - przecież dzień później mam półmaraton i mimo, że trasa ponoć do najłatwiejszych nie należy, planuję powalczyć tam o życiówkę. Zatem - trzeba odpoczywać! Z drugiej jednak strony... być tu na miejscu, w Ostródzie i nie wystartować? Trochę czasu minęło zanim podjęłam decyzję. Ostatecznie pojawiliśmy się całą rodziną na stadionie. Tuż przed starem biegu głównego odbył sie Bieg Przedszkolaków, w którym wystartowała moja córeczka. W asyście Męża, a później nas obojga, przebiegła swoje pierwsze 200 metrów na zawodach. Roześmiana buźka i oczekiwanie na dyplom i nagrodę na mecie - bezcenne. Wzruszyłam się prawie do łez!

DSCN2225

przed startem na 5km: Ostródzkie Biegi Uliczne

Dla mnie bieg na 5km był ciężki - przyznaję. I choć niespostrzeżenie zrobiłam życiówkę, zaskoczył mnie poziom tych lokalnych zawodów! Wróciłam do domu skonana:) Tymczasem następnego dnia czekał mnie wyjazd do Grudziądza...

Mąż stanął na wysokości zadania i wymasował mi zbolałe mięśnie, wtrząchnęłam makaron i... czekałam na cud w postaci ekspresowej regeneracji i przypływu sił następnego dnia...

2 Półmaraton Grudziądz - Rulewo śladami Bronka Malinowskiego

Kiedy obudziłam się w sobotę czułam się naprawdę zadziwiająco dobrze! Ciężkość w mięśniach miałam poczuć dopiero na 3 kilometrze półmaratonu... Tymczasem podróż do Grudziądza minęła szybko, odebrałam pakiet startowy z o wiele za dużą koszulką techniczną... i udałam się do samochodu po rzeczy...

Trasa biegu wiodła z Grudziądza do miejscowości Rulewo, gdzie metę zlokalizowało na terenie hotelu Hanza Palace Hotel Rulewo. Wiedziałam, że ma być pod górkę, ale... prawdę mówiąc spodziewałam się, że będzie jednak trochę łatwiej...

DSCN2232

Radosny nastrój przed startem:)

Ruszyliśmy o 11 ze stadionu w Grudziądzu. Planowałam zacząć ze średnim tempem 4:21 na kilometr i  jeśli dam radę, od drugiej połowy przyspieszyć. Strategia "negative split", która sprawdziła się u mnie idealnie na tegorocznym maratonie w Łodzi... tutaj, mimo, że nie spełniła swojej funkcji (nie udało mi się przyspieszyć od połowy), również mnie nie zawiodła. Dzięki temu, że zaczęłam spokojniej, miałam siłę, aby utrzymać sensowną prędkość w drugiej połowie biegu, gdzie naprawdę było pod górkę!  Nie było łatwo. Myślałam o zmęczeniu nóg po życiówce na piątkę dzień wcześniej (co za przejaw głupoty). Szybko jednak porzuciłam te myśli tłumacząc sobie, że przecież na maratonie też miałam zmęczone mięśnie, a mimo to dałam radę...

W połowie biegu schowałam do kieszeni rozpiskę z międzyczasami. Nie, nie dlatego, że się poddałam. Dlatego, że trzeba było się dostosować do okoliczności zamiast na siłę z nimi walczyć. Próba utrzymania założonego tempa przy tym ukształtowaniu terenu musiała by się skończyć frustracją. Tymczasem ja chciałam czuć radość!

Na każdym kolejnym podbiegu w mojej głowie odzywał się głos: "nie to nie jest miejsce, w którym się poddam"! I nie poddałam się. Wyprzedzałam kolejne osoby. Przebiegłam przez fragment trasy prowadzacy po szutrowej drodze, gdzie piasek uciekał mi spod stóp i ucieszyłam się kiedy pojawił się znów asfalt:) Czułam moc na zbiegach i bardziej płaskich fragmentach trasy. Czułam radość i szczęście; czułam, że żyję! Na ostatnich metrach, kiedy pełna determinacji pędziłam w kierunku mety z nadzieją na życiówkę, zaskoczył mnie jeszcze ostry podbieg po szutrowej drodze. Pokonałam wzniesienie i wpadłam na metę z czasem 1:33:13. Życiówka. Poprawiłam się o około 40 sekund. Udało się! Zajęłam 5 miejsce wsród kobiet czym załapałam się na pamiątkową statuetkę z postacią Malinowskiego i świetną nagrodę w postaci bonu na zakupy biegowe.

Za metą poznałam Arletę Meloch, zwyciężczynię biegu i aktualną Mistrzynię Polski w Maratonie. Chwilę porozmawiałyśmy i umówiłyśmy się na wywiad dla kobietkibiegaja.pl :)

Półmaraton Grudziądz- Rulewo zapamiętam bardzo pozytywnie. Nie tylko ze względu na nagrodę, miejsce i życiówkę:) Po prostu lubię takie kameralne biegi. Lubię trasę biegnącą przez wsie i doping ich mieszkańców. Lubię zachwycać się widokami na trasie i zmagać się z trudnościami terenu, który nie jest "idealny" do biegania. Lubię atmosferę panującą na takich imprezach.

DSCN5

Przed startem:) Ten numer to chyba dobry znak... przede mną 365 dni wspaniałego biegania!

Uff, wróciłam do Łodzi. Za mną bardzo pozytywny rozbiegany weekend. I co z tego, że nie był upalny i "grillowy"? Jakoś nie żałuję:) Nie ma złej pogody! Trochę zmarzłam, to fakt, ale i tak było świetnie! Moje dziecko zadowolone. Mąż zadowolony. Ja zadowolona. I co z tego, że jutro znów czeka mnie pobudka wcześnie rano i że przede mną wyjątkowo pracowity tydzień? Mam co wspominać i mam co robić. Są plany. Chce się działać i chce się uśmiechać. To dobrze, bo jak to powiedział ktoś spostrzegawczy "Jutro jest pierwszy dzień reszty Twojego życia". Warto tego dnia nie zmarnować. Ani kolejnego. Bo czas tak szybko płynie...

Uśmiecham się:)



Komentarze ()