Mallorca

Mama da sobie radę!

mommy 1Panowie - to będzie trochę feministyczny post. Nie takie jest założenie, ale z doświadczenia wiem, że ilekroć poruszam podobny temat sypie mi się na głowę krytyka, że niesprawiedliwie oceniam mężczyzn:) Zacznijmy więc od tego, że ja nikogo nie oceniam, nie obwiniamm ani nie narzekam. Po prostu obserwuję świat i opisuję to, co widzę - na moim "podwórku". A że tak to wygląda to już nie moja wina:) Z resztą tym razem w zasadzie nie o mężczyzn chodzi, ale o podejście w społeczeństwie...

Czasami gdzieś wyjeżdżam na kilka dni bez mojej rodziny. Najczęściej na zawody biegowe. Trzy dni w górach, pięć dni w górach, trzy dni w Berlinie, dziewięć!!!! dni w Stambule, weekend w Warszawie... Tak - zdarza mi się. Strasznie się cieszę, że takie eskapady są możliwe, bo dodają mi energii i radości na kolejne tygodnie, a bywa, że i miesiące. Za każdym razem kiedy wyjeżdżam słyszę od niektórych znajomych "ooo, wyjeżdżasz bez rodziny? A kto zostanie z Małą?" (no przecież nie jestem samotną matką i jest jeszcze tata!) Okazuje się jednak, że chętnych do opieki nie brakuje. "Jedziesz? To może niech Paulinka zostanie u nas (rodzice), "możesz ją przywieźć do mnie" (babcia), "może zostać na noc", "niech ją odbierze wieczorem" etc. W ten sposób mój mąż nigdy nie jest sam z dzieckiem przez cały czas kiedy mnie nie ma (chociaż jestem pewna, że poradziłby sobie świetnie!). Po prostu zawsze ktoś chce pomóc, bo "przecież ojciec zostaje sam z dzieckiem" (no straszne - słowo daję!)... Hmm, do czego zmierzam?

Tym razem to ja zostałam w domu. Na weekend majowy - przedłużony o dwa dni. Mąż wyjechał do kolegi do innego miasta i zupenie szczerze życzyłam mu sobrej zabawy i odpoczynku, bo przecież też tego potrzebuje! A ja zostałam - sama. Nikt nie pytał z kim zostanie Mała ani nikt nie pytał czy nie potrzebuję pomocy (nie żebym nie umiała poradzić sobie z 4-latką, ale może na 2 godziny fajnie było by móc wyjść chociażby pobiegać...). Pewnie gdybym uprosiła to ktoś by się znalazł do pomocy, ale tu nie chodzi o proszenie tylko o  sytuację. Jak to jest, że matka zawsze może zostać sama, a jak zostaje ojciec to wszyscy cisną się, żeby go wyręczyć w obowiązkach? Taki oto jest ten świat.

Mój świat to jednak świat, w którym nie ma miejsca na siedzenie i narzekanie. Jak nie ma drzwi to przelezę przez okno a i tak dopnę swego:) Byle do przodu! XXI wiek ma ogromne plusy. Jednym z nich jest na przykład zorganizowana opieka dla maluchów w klubach fitness. Ludzie - doceniam! Kids Club to genialny wynalazek - Szkrab się nie nudzi, bo ma się gdzie bawić, a mama może wypocić wszystko co niedobre i wrócić do bycia mamą w zdecydowanie lepszej formie:) Dzisiaj pojechałyśmy tam z Paulą pierwszy raz i nie powiem, że nie miałam obaw. Jednak udało się - Mała wsiąkła w zabawę tak, że był problem z wychodzeniem do domu, a ja wylałam z siebie dziesiąte poty serwując sobie naprawdę intensywny trening (tak tak wiem, 5 dni temu przebiegłam maraton...:):):)) 

Po powrocie z klubu był czas na spacer i to nie byle jaki, bo odwiedziłśsmy las i dwa place zabaw (jestem wykończona bardziej niż po treningu!). Obiad też "się ugotował" chociaż jeszcze koło południa myślałam, że skończy się na kanapkach:D. Dziecko zadowolone i matka zadowolona. Można? Można! I pewnie tatusiowie też by sobie poradzili, ale społeczeństwo nie daje im szans wyręczając w planowaniu, szykowaniu i ogarnianiu całego tego "dzieciowego chaosu". Celowo piszę "społeczeństwo", bo z rozmów z innymi mamami wynika, że u nich jest dokładnie tak samo albo przynajmniej bardzo, bardzo podobnie.



Komentarze ()