szczypta szaleństwa

Lekcja pokory

werewWedług Wikipedii pokora to cnota moralna, która w ogólnym rozumieniu polega na uznaniu własnej ograniczoności, nie wywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami. Jak mówi znany holenderski psychiatra, Gerard J. M. van den Aardweg: "Pokora jest warunkiem uzyskania dojrzałości duchowej oraz psychicznej". Koniec cytatu.  Prawda, że im jestem starsza tym więcej we mnie tej dojrzałości, ale z uznaniem własnej ograniczności zawsze miałam jednak pewiem problem. Przecież "niemożliwe nie istnieje", przecież "jak to, że JA nie dam rady?", "ja nie mam siły?" Niestety, dziś odbieram kolejną lekcję pokory - jednak nie jestem niezniszczalna, jednak mnie też coś może "trzepnąć" i zatrzymać w biegu...

Jeszcze przy ostatniej wizycie tu na blogu pisałam o roztrenowaniu, które trwało u mnie 9 dni. No więc jednak potrwa dłużej:( Ból stopy, który dokucza mi już chyba od października  wcale nie odpuszcza. Trenowanie ciężko dwa razy w tygodniu i "leczenie" nogi pomiędzy - to zdecydowanie głupi pomysł i zakładam, że na dłuższą metę prowadzący do samozniszczenia. Nie o to mi jednak chodzi. Życiówki, ambicja żeby biegać z najmocniejszymi w okolicy - to wszystko cholernie mnie motywuje, ale na pierwszym miejscu stawiam RADOŚĆ Z BIEGANIA. Zakładając optymistyczny scenariusz do Świąt lub najpóźniej do końca roku stopa będzie "jak nowa". A ja może stracę trochę kondycji, ale nie siły! Od jutra kierunek siłownia. Będzie ogień, będzie bolało, ale będzie też forma. Nie poddajemy się. Działamy!

Wracając do definicji z Wikipedii i kwestii wywyższania się - hmm, czasy mamy takie, że raczej lubimy się chwalić własnymi dokonaniami i w zasadzie w ogólnym rozrachunku nie uważam tego za złe (o ile nie chodzi o przechwalanie się pt. patrzcie jaki jestem wspaniały/a). Dzielenie się osiągnięciami choćby na popularnym i wszechobecnym Facebooku bywa motywujące dla innych. Sama czasem korzystam z takiej motywacji. W końcu każdy z nas ma wybór co chce oglądać na swoim profilu, o co nie i jeśli komuś nie pasują czyjeś posty o treningach, maratonach i życiówkach to zawsze można zrezygnować i po prostu przestać lubić:)

Tym akcentem kończę moje dzisiejsze wywody i POKORNIE zbieram się na pierwszą fizykoterapię...

 

PS. "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni!". Naprawdę jestem niezniszczalna;)



Komentarze ()