Bieganie poza utartymi szlakami...

3 miesiące do maratonu w Nowym Jorku (kilka słów o tym, że uzależnienie od sportu jest najlepszym z uzależnień)

Od jakiegoś czasu nie piszę zbyt wiele na blogu. Kilka osób już pytało nawet czy nadal biegam no i dlaczego nic nie napiszę. Cóż, ostatnio brakowało mi weny, a ta jak wiadomo jest niezbędna żeby ułożyć słowa w zdania, zdania w akapity, a akapity w tekst...

Nie lubię narzekać, wolę motywować i dlatego mało było mnie ostatnio tutaj. Trudno bowiem wykrzesać z siebie ponadprzeciętne góry entuzjazmu kiedy ciągle coś idzie nie po twojej myśli! Najpierw kontuzja i konieczność rezygnacji z zawodów, do których szykowałam się kilka miesięcy. Zamiast super urlopu w otoczeniu pięknych górskich widoków w Dolomitach spędziłam czas poszukując informacji jak sobie pomóc. Dobre i to. No i kiedy wydawało mi się, że już wyprostowałam temat kontuzji i wiem na czym stoję, kiedy wróciłam do mojego aktywnego trybu życia jaki lubię, właśnie wtedy musiała spaść na mój dom choroba. I to środku cholernego lipca. Nie do wiary!

droga do maratonu w NY

Wracam do biegania powoli i z niemałym trudem. W ostatnią niedzielę "wymęczyłam" ponad 18 kilometrów leśnymi ścieżkami. Sukces, który zawdzięczam nie tylko mojej determinacji, ale i znajomym, których towarzystwo znacznie ułatwiło mi wykonanie zadania. Kolejny raz przekonuję się o tym, że w grupie tkwi siła. Ostatnio trudno mi się biega i to nie tylko ze względu na gorszą kondycję po kłopotach z pasmem biodrowo-piszczelowym i przeziębieniem.

Wspomniałam już, że nie lubię narzekać, więc nie będzie narzekania! Ale jeśli mam motywować innych do sięgania po swoje, do walki o lepsze, do osiągania celów to… muszę być prawdziwa. Mam dobre życie, ale moje życie to nie bajka. Szczególnie ostatnio. Bo ostatnio jest ciężko.

Od tygodni nie sypiam dobrze; leżę i myślę i liczę… na cud. A cud jest wtedy kiedy uda się w końcu zasnąć i odpocząć. Moja dieta pozostawia sporo do życzenia choć staram się gotować zdrowo i odżywiać racjonalnie. Ale bywa, że nie mam apetytu, bywa, że zapomnę zjeść albo nie mam na to czasu; bywa, że wypiję kieliszek wina. Przez to wszystko bywam wykończona i nie mam siły na treningi. Ale nie rezygnuję. Wychodzę 4 razy w tygodniu na bieganie, przynajmniej 2 razy w tygodniu siłownia, zajęcia Mobility i fizjoterapia (to, żeby kolejna kontuzja nie pokrzyżowała mi planów). Trudno znaleźć czas na to wszystko.

kate treuje

Czas i siłę, bo często brakuje mi siły. Usłyszałam już nie raz, że „tylko ćwiczę” i że jak znajduje czas na te wszystkie treningi? Logistyka i determinacja. A może też po prostu potrzeba (a ta jak wiadomo jest silnym czynnikiem motywującym), bo choć często nie mam siły to bieganie i sport w ogóle naprawdę pomaga mi przetrwać różne trudności i poprawia jakość każdego dnia i tygodnia. Dlatego traktuję treningi priorytetowo. Ktoś mi powiedział ostatnio, że uciekam w sport… A może to nie tak?

Może po prostu naprawdę to kocham! A człowiek powinien robić w życiu to, co kocha. Jeśli nawet czasem uciekam (w końcu na którymś kilometrze można mieć takie wrażenie;)) to może lepiej w sport niż w coś innego. Ludzie piją, biorą, grają, kupują, pracują bez końca i robią różne inne niekoniecznie pozytywne rzeczy żeby poczuć się lepiej. Będę obstawać przy tym, że sport jest najlepszym uzależnieniem i bardzo dobrą terapią. Nie wiem czy lepszą wynaleziono.

new york marathon verrazano bridge aerial

Do maratonu w Nowym Jorku zostały niepełne 3 miesiące. Za trzy miesiące przygoda! NY City Marathon - to było moje marzenie. To jest mój cel i coś znacznie więcej. Bo to nie sztuka przygotować się do maratonu kiedy wszystko układa się świetnie i kiedy głowa zaprzątnięta jest tylko treningami i bieżącymi sprawami w życiu. Schody zaczynają się tam gdzie trudności. Te namacalne i te, które blokują nas od środka i sprawiają, że czasem tak ciężko zmusić się do wyjścia na trening. Najważniejsze to się nie poddać.

W filmie Castaway była taka scena kiedy bohater traci całą nadzieję, która trzymała go przy życiu przez długie miesiące osamotnienia na wyspie. I wtedy pojawia się mądra i piękna rada: „Po prostu oddychaj. Bo jutro znów wzejdzie słońce i kto wie co przyniesie los”. Więc kiedy jest naprawdę ciężko „just keep breathing” i... idź pobiegać. Albo na rower albo na siłownię albo po prostu na spacer. KEEP GOING (po amerykańsku a jakże!) Powoli do przodu. I podążaj za marzeniami! Czasem trzeba mieć w sobie mnóstwo siły, żeby wszystkiemu  sprostać, ale kiedy już to się uda satysfakcja jest ogromna. To wiem.

kate polkasport

Podobno wszystko w życiu jest po coś. Więc i kontuzja i wszystko inne musi mieć jakiś sens. Każdy ma swoje górki i dołki. Na tym polega życie. Gdyby cały czas było pięknie nie umielibyśmy tego docenić. Gdyby przebiegnięcie maratonu przychodziło łatwo nie miałoby żadnej wartości. Nie bez powodu często sypię porównaniami życie – sport. Są wyjątkowo trafne i mają sens.

Kiedy 10 lat temu szykowałam się do mojego pierwszego maratonu też nie było mi lekko. Dałam radę i tamten maraton w jakimś sensie zmienił moje życie. Uświadomił mi, że sporo dałam radę przygotować się i przebiec te ponad 42 kilometry to dam radę ze wszystkimi innymi rzeczami. 10 lat później jestem na zupełnie innym etapie. Ale przekaz jest ten sam.

Maraton w Nowym Jorku za 3 miesiące…  

"Kobieta w biegu" się nie poddaje! Jak zwykle – trzymajcie kciuki kto tam chce:):):) !!!!

 

 



Komentarze ()