Jak zacząć jeździć na rowerze szosowym?

Półtora miesiąca temu kupiłam sobie rower szosowy. Mój pierwszy rower z prawdziwego zdarzenia i choć nie wydałam na niego kilku pensji to jak na moje potrzeby początkującej triathlonistki - w zupełności wystarczy (przynajmniej na dłuższą chwilę :)) Ponieważ nigdy wcześniej nawet nie siedziałam na tego typu rowerze, już w sklepie zastanawiałam się jak to właściwie będzie... Zaraz po zakupie kiedy wsiadłam na niego po raz pierwszy prawie się wywaliłam - tak bardzo inaczej się na nim czułam niż na "zwykłym" rowerze... Przez zwykły rozumiem np. rower miejski lub stary rower "górski", który pamięta jeszcze chyba inną epokę...

szosa1

Jak zatem zacząć jeździć na "szosie"? Pomyślałam, że zrobię mały poradnik na bazie mojego doświadczenia w tym temacie. W końcu pierwsze razy mam tu już za sobą - jeżdżę kilka tygodni.

Kwestia równowagi

Dla kogoś kto pierwszy raz usiądzie na rowerze szosowym pewnego rodzaju trudnością może być utrzymanie równowagi. Kierownica jest znacznie węższa niż na innych rowerach przez co ciało ułożone jest inaczej. Warto wyczuć rower na pobocznej drodze (asfaltowej!) albo na ścieżce rowerowej zanim ruszymy na ulice. Po kilkuset metrach zapewne poczujesz wiatr w żaglach i... spodoba ci się. To naprawdę wkręca. Tu uwaga - choć wydaje się to oczywiste - rower szosowy służy do jazdy szosą czyli po utwardzonej powierzchni. Omijaj kamienne drogi, żwir i piasek - nie tylko mogą spowodować upadek, ale niszczą oponę i zapewne inne podzespoły roweru (jeszcze się nie znam :))

szosa2

Kwestia kasku

Oczywista oczywistość - zawsze mieć kask na głowie. O ile na rowerze miejskim zdarza mi się śmigać bez kasku (nie wydaje mi się żeby było to bardzo rozsądne, ale trudno nosić ze sobą kask jak się pożycza rower w stacji), to na szosę ZAWSZE zakładam kask. Rower szosowy jest przystosowany do szybkiej jazdy i nawet jeśli wydaje ci się, że na początku będziesz jechać "bardzo wolno" uwierz mi - prędzej czy później poniesie cię i zaczniesz się rozpędzać. O to w tym chodzi! Twoja głowa bez kasku ma jednak nikłe szanse w potencjalnym zderzeniu z twardym podłożem, drzewem czy samochodem - dlatego zawsze noś kask. Nie chcę tu nikogo straszyć - przez półtora miesiąca jeżdżenia podmiejskimi szosami nie upadłam ani razu i nie miałam niebezpiecznych sytuacji. 

szosa3

Kwestia bezpieczeństwa

Żeby być bezpiecznym na rowerze - szosowym czy jakimkolwiek innym musisz myśleć za siebie i za innych. Niestety - mnóstwo kierowców NIE MYŚLI i potrafi wyjechać z bramy prosto na ścieżkę rowerową czy ulicę, którą zasuwasz kilkadziesiąt km/h. Nie musze tłumaczyć kto ucierpi jeśli dojdzie do zderzenia... Zwalniaj w terenie gdzie spodziewasz się, że ktoś może nagle wyjechać. Zwalniaj na ścieżkach rowerowych lub w ogóle ich unikaj. Niby prawo mówi inaczej i nakazuje jeździć ścieżkami tam gdzie są, ale... mnóstwo pieszych NIE MYŚLI - wchodzą pod koła roweru bez oglądania się na boki. Jeśli będziesz pędzić ścieżką i wpadniesz na małe dziecko lub panią wpatrzoną w ekran smartfona będziesz sprawcą wypadku...

Jeśli nie znasz - poznaj przepisy drogowe - jeśli jeździsz szosą dotyczą Cię w równym stopniu co kierowców samochodów. Naucz się sygnalizować co zamierzasz robić - skręt w lewo czy prawo sygnalizuj wyciągnięciem ręki (nadal mam kłopot z sygnalizowaniem skrętu w praco, bo niepewnie się czuję trzymając kierowanicy tylko lewą ręką ;))

szosa4

Kwestia pedałów

Na początku śmigałam w zwykłych pedałach i zwykłych butach do biegania - nasłuchałam się przy tym komentarzy od bardziej doświadczonych rowerzystów - żeby od razu wymienić pedały i buty na wpinane, bo to "zupełnie inna jazda". Zgadzam się, że zupełnie inna i na pewno jest to droga w jedną stronę :) Jednak wcale nie uważam, że koniecznie trzeba od razu mieć specjalne buty... Ja swoje kupiłam mniej więcej po 300 przejechanych na szosie kilometrach. Można było wcześniej, ale na pewno najpierw warto się w ogóle oswoić z rowerem. Jak już zdecydujesz się na "prawdziwe" rowerowe buty masz możliwość zakupienia takich uniwersalnych - do szosy i roweru górskiego - SPD lub typowo szosowych - SPD-SL. Różnią się mocowaniem (i zapewne tysiącem innych rzeczy, na których jeszcze się nie znam ;)). Ja kupiłam typowo szosowe buty - w końcu będę w nich jeździć rowerem szosowym. Warto wybrać się do punktu rowerowego (czy sklepu) gdzie znają się na rzeczy i ustawią nam bloki w odpowiedni sposób.

Przy okazji dodam, że trzeba też poćwiczyć wpinanie i wypinanie się z pedałów zanim ruszymy na ulicę. Mi wystarczyło jednak pare chwil na naukę. Najważniejsze to zawsze najpierw wypiąć jedną nogę, a dopiero potem hamować np. przed skrzyżowaniem :) I nie wierzcie tym, którzy będą wam opowiadać, że przy nauce jazdy w SPD każdy zalicza glebę. Nie każdy :):):) 

szosa5



Komentarze ()