szczypta szaleństwa

Szczęście jest często poza granicą komfortu...

Kilka dni temu zapisałam się na Lavaredo Ultra Trail czyli ultramaraton we włoskich Dolomitach. Dystans? 119 km. Suma przewyższeń? 5.850m Start o 23:00 wieczorem 24 czerwca 2016. To oznacza przynajmniej jedną całą noc w biegu... Na pewno łatwo nie będzie i pewnie właśnie dlatego ten bieg przyciąga co roku żądnych przygód zapaleńców z całego świata. Również podobno ze względu na widoki, bo to ponoć jeden z najpiękniejszych ultramaratonów na świecie, a na pewno w Europie. Nie wiem, jeszcze nie byłam:) Ale będę i chociaż to dopiero za 8 miesięcy to już teraz świecą mi się oczy ze szczęścia, czuję motyle w brzuchu na myśl o wyjeździe i cóż tu dużo gadać - chcę się żyć. Chce się też trenować i to niezależnie od pluchy za oknem. I o to właśnie chodzi. Szczypta szaleństwa!

Lavaredo wschod slonca

Wschód słońca na trasie Lavaredo Ultra Trail. Foto znalezione w sieci... Mam nadzieję na swoje własne za kilka miesięcy;)

Wdałam się ostatnio w dyskusję na internetowym forum. Chodziło o aktywność fizyczną a konkretnie o to aby robić tylko to co sprawia radość, a zrezygnować z tego, co frustruje. Ktoś rzucił tekst: "Nie warto biegać, jeździć na rowerze, chodzić na siłownię skoro po każdym takim wypadzie ogarnia człowieka frustracja, choćby się miało spalić i 800kcal". Cóż, pewnie, że nie warto - też jestem zdania, że sport powinien przynosić frajdę, ale... Żeby jednak tak było trzeba najpierw dać mu szansę, a to wymaga niekiedy dużo cierpliwości i determinacji. Kilkanaście komentarzy grzmiało, że "tak, nie ma co się tak męczyć; wyszłam biegać kilka razy i to było okropne". Uśmiechnęłam się...

Lavaredo trasa

Bieganie w Dolomitach - to nie leżało w strefie moich możliwości kiedy zaczynałam przygodę z bieganiem...

Przypomniały mi się moje początki biegania - pierwsze 10-o minutowe "treningi" na pustkowiu gdzieś na środkowym zachodzie Stanów Zjednoczonych. Byłam w trakcie podróży ze wschodu na zachód USA i każdego dnia przed wyjazdem z motelu wybierałam się na chwilę biegania z nadzieją, że A- schudnę (podczas całej podróży usiłowałam się głodzić w celu zrzucenia zbędnego balastu wypracowanego miłością do Frappucino ze Starbucksa i sernika z sieci marketów Costco) i B - przygotuję się do przebiegnięcia 3 mil bez zatrzymywania się aby przyjęli mnie do szkolnej drużyny sportowej. Wychodziłam z motelu i biegłam - a raczej człapałam z trudem łapiąc powietrze. Upał, ból głowy i przekonanie, że jestem do niczego i że całe to bieganie to na pewno nie dla mnie, bo ja tego NIENAWIDZĘ! Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że będę biegać maratony (i nie uważać tego za szczyt moich możliwości), albo, że będę szykować się na 119 km ultramaraton we włoskich Dolomitach uznałabym go za szaleńca. Ja?

Great Plains Nebraska USA1

Wielkie Równiny, Nebraska, USA

Gdybym wtedy się poddała i uznała, że nie ma co robić tego co nie sprawia mi frajdy (od razu) nigdy nie przeżyłabym tego wszystkiego, co mam na swoim koncie dziś. Teraz bieganie jest moją największą pasją, jeżdżę na maratony w ciekawe miejsca zagranicę, startuję w pięknych biegach górskich na 50, 80 czy 100km, pokonuję setki kilometrów w plenerze i wcale mnie to nie nudzi... poznałam dziesiątki fantastycznych ludzi. Gdybym nie dała sobie (a raczej bieganiu) tej drugiej, trzeciej i kolejnej szansy to nigdy nie przeżyłabym tych wszystkich przygód, które stały się moim udziałem.

032bf3b

"Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu"

Dlatego coś wam powiem - za dużo ludzi od razu się zraża bo "za trudno/ zbyt męcząco/ nie umiem". Odnalezienie "swojego sportu" wymaga czasu, wytrwałości, czasem poświęceń. Tak samo jak odnalezienie "swojego miejsca" w świecie. Nic nie jest podane na tacy, a jeśli jest to najpewniej nie daje aż tyle radości ile powinno. Bo szczęście jest często poza granicą komfortu - tam, gdzie nie myśleliśmy, że jesteśmy w stanie dotrzeć. Dosłownie i w przenośni.

Między innymi dlatego zostałam ambasadorką 261Fearless. Fearless znaczy nieustraszony a w całej organizacji chodzi o pokazywanie kobietom na cały świecie, że nie ma dla nich ograniczeń. Poprzez bieganie stajemy się silniejsze, bardziej pewne siebie i potrafimy walczyć o swoje - po prostu w życiu. Wymaga to wysiłku, ale jest warte swojej ceny.



Komentarze ()