Bieganie poza utartymi szlakami...

Frajda to zawsze dobry powód, by coś zrobić

sloneczna jesienNa dworze piękna jesienna pogoda! Chce się żyć! W środę i czwartek mimo, że na bieganie czas miałam dopiero po 18-ej wybrałam się w spódniczce z getrami 3/4. Jeśli nawet taki zmarzlak jak ja pokazuje kawałek łydki to znaczy, że naprawdę JEST ciepło:) A dzisiaj też słonecznie. Co prawda pięknej aury na bieganie wykorzystać nie mogę, ale zaraz zabieram do parku moją córę i bedziemy oddychać świeżym jesiennym powietrzem ganiając się po placu zabaw. Ulubiona zabawa mojego dziecka to "ganiać" albo "wyścig" - jedno i drugie polega na bieganiu. Chyba nie muszę się zastanawiac po kim to ma:)

Sezon startowy się dla mnie skończył (co nie oznacza, że nie wezmę już w tym roku udziału w żadnym biegu - przeciwnie, właśnie się na jeden zapisałam). Generalnie jednak chwilwowo biegam wyłącznie dla przyjemności, a moje "wyczyny" biegowe z założenia nie przekraczają 10km. Powiem szczerze - nie jest łatwo. Moje uzależnienie od biegania osiągnęło już niebezpieczny poziom. Wczoraj przebiegłam niespełna dyszkę i... tak mi jakoś przykro było wracać kiedy moi znajomi polecieli dalej. Ale - trzymam się założenia. Odpoczynek to odpoczynek. Teraz biegam dla frajdy! No własnie, przypomniał mi się fragment z książki "Dogonić Kenijczyków", którą czytałam jakiś czas temu. Pozwolę sobie go zacytować (tylko w moim przypadku to powinno się oczywiście zaczynac od "mamusiu...":)

 

"-Tatusiu, dokąd idziesz? (...)

- Idę pobiegać

- Czemu?

Dobre pytanie, ale akurat teraz, tuż przed biegiem, to chyba nie jest najlepszy moment, by próbować na nie odpowiedzieć. Na chwilę przed wyruszeniem w trasę możesz mieć pewne trudności z przypomnieniem sobie, dlaczego właściwie to robisz. Zawiązując buty, musisz pokonać dręczące poczucie daremności swych wysiłków, musisz przekonać samego siebie, że choć teraz wydaje się to mało prawdopodobne, kiedy skończysz trening, będziesz zadowolony, że jednak wziąłeś w nim udział. Ten trud nabiera sensu dopiero po fakcie, choć nawet wtedy niełatwo go zracjonalizować. Po prostu czujesz się dobrze i tyle. Po biegu czujesz się pogodzony ze światem, jak gdyby została zaspokojona jakaś twoja wewnętrzna, bliżej nieokreślona potrzeba.

- Bo to frajda - mówię (...) Taka odpowiedź ma dla niej sens. Frajda to zawsze dobry powód, by coś zrobić".



Komentarze ()