Mallorca

Cel - 1/4 Ironman

Jeszcze półtora roku temu kiedy ktoś z moich znajomych wspominał o triathlonie mówiłam "ja i triathlon? Nigdy w życiu!!!". Nigdy w życiu bo przecież nie jeżdze rowerem (w ogóle - nie wspominając nawet o czymś takim jak rower szosowy :) ), nie pływam (dobra - umiem, ale tylko "żabką" lub stylem grzbietowym, ale kraul to abstrakcja). Jeszcze rok temu sytuacja wyglądała podobnie z tą tylko różnicą, że zaczęłam myśleć o triathlonie MIMO tych wszystkich ograniczeń. 

Spontanicznie zrobiłam 1/8 Ironmana - płynąc żabką i jadąc starym rowerem górskim mojej mamy (z popsutymi przerzutkami :)). Udało się. I nawet nie byłam ostatnia. Zasadniczo mój czas (ok 1 h 33 min) wzbudził nawet szacunek wsród znajomych znawców - biorąc pod uwagę ten rower... ;) 

limitations

Za miesiąc startuję w dystansie 2 razy dłuższym - zapisałam się na 1/4 Ironmana co znaczy, że będę musiała przepłynąć 950 metrów w otwartym zbiorniku wodnym (prawie kilometr!), przejechać 45 kilometrów na rowerze i na koniec przebiec 10, 55km.

Od zeszłego roku trochę się zmieniło :) Nauczyłam się pływać kraulem! Do dziś nie wiem właściwie jak to się udało, bo wcześniej miałam za sobą kilka rozpaczliwych prób opanowania tego i nie szło. Tym razem poszło. Jestem samoukiem więc pływam jak pływam, ale... płynę do przodu i ostatnio nawet zaczęło mi wychodzić oddychanie co trzeci ruch ręką. Nie tonę :) 

pywanie

Tydzień temu kupiłam sobie... rower szosowy. I jeżdże! Choć jeszcze kilka miesięcy temu zarzekałam się, że to nie dla mnie, że nie dam rady (bo ruch samochodowy, bo na pewno wjadę w dziurę i się przewrócę itd :)) Póki co jeszcze żyję :):):) Kondycje rowerową trochę podniosłam jeszcze zimą zasuwając na zajęciach z Indoor Cyclingu. Niektórzy mówili, że "to nie to", ale byłam uparta jak osioł i chodziłam mniej więcej raz w tygodniu. I bardzo się cieszę, bo trochę zrobiłam siłę w "udzie". Teraz jazda "naprawdę" już tak bardzo mnie nie przeraża kondycyjnie - choć podkreślam - jestem raczkującą triathlonistką... z zapędami na przyszłą Ironwoman :):):)

rower

Został miesiąc - i tak - boję się, ale mam tyle motywacji i zapału, że nie może się nie udać! Dawno mnie tu nie było, ale jestem z powrotem i wkrótce napisze więcej - o moich przygotowaniach do pierwszej 1/4 Ironmana :) Póki co - trzymajcie kciuki. 

PS. I nigdy, przenigdy nie mówcie "nigdy w życiu" :)

 

 



Komentarze ()