zyje sie tylko raz

Dlaczego brak biegania jest gorszy niż brak Lavaredo...

Jestem biegaczką od prawie 16 lat. Były momenty lepszej i gorszej formy, były miesiące biegania dla czystej przyjemności, biegania żeby schudnąć, biegania żeby poczuć się lepiej i były miesiące treningów do zawodów i bicia rekordów. Bieganie jest dla wszystkich i jest na całe życie. Jest jak "przyjaciel", na którym zawsze można polegać i zawsze "poprosić" o pomoc. Bieganie może być bardzo różne, choć z pozoru wydaje się, że to "po prostu bieganie" - co może być nadzwyczajnego w przebieraniu nogami i nabijaniu kilometrów w parku czy lesie? A jednak...

brak biegania

BIEGANIE JEST MI POTRZEBNE. 

Biegam kiedy jestem pełna energii - żeby się wyżyć i cieszyć ze stawania się coraz szybszą i mocniejszą...

Biegam kiedy brak mi energii - żeby mieć jej więcej i żeby mieć satysfakcję z pokonania własnych słabości...

Biegam kiedy mi wesoło - żeby pobyć ze znajomymi i z ludźmi, którzy są dla mnie ważni... 

Biegam kiedy mi smutno - żeby endorfiny zrobiły swoje i aby zrobiło mi się weselej...

Biegam kiedy jestem w stresie - bo sport pozwala rozładować takie emocje i łatwiej o spokój...

Biegam kiedy mi źle - żeby przetrwać i nie zwariować, żeby móc oddychać kiedy oddech więźnie w gardle, a życie zdaje się być pozbawione sensu i celu... 

Biegam kiedy brak mi inspiracji - bo często po bieganiu wraca natchnienie do pisania i w głowie rodzą się nowe pomysły...

Biegam kiedy mam ochotę na czekoladę - bo bieganie spala kalorie i nie muszę sobie odmawiać prostych przyjemności... 

Biegam - z wielu różnych powodów i naprawdę bardzo potrzebuję biegania! Bieganie to moja terapia, moja odskocznia, moja oaza. Nie twierdzę, że bieganie rozwiązuje wszystkie problemy - to nie takie proste. Ale bieganie zawsze (lub prawie zawsze) sprawia, że czuję się lepiej.

Mają tak chyba wszyscy biegacze. Problem? Idę to wybiegać! Ile razy ja już to słyszałam! I sama stosuję. Bo to działa. Lepiej niż inne rzeczy. Lepiej niż pogaduchy z koleżankami przy winie (nie, nie twierdzę, że takowe nie są potrzebne od czasu do czasu!), lepiej niż czekolada na poprawę humoru i lepiej niż inne używki. Biegacz bez biegania nie jest tym samym człowiekiem, nie jest sobą. Ktoś, kto nie wsiąkł w ten sposób w żaden sport zapewne tego nie pojmie. Ale jeśli jesteś choć w części jak ja to doskonale rozumiesz o czym piszę. Kontuzja i szlaban na aktywność to niemały kłopot. Impreza w Dolomitach była, minęła, przeszła do historii i już prawie zapomniałam, że miałam tam być, a mnie nie było:) Ale życie codzienne toczy się dalej... I to właśnie teraz POTRZEBUJĘ biegania! Fakt, że nie mogę biegać jest o wiele trudniejszy do zaakceptowania i przetrwania niż popsute plany wyjazdowe i startowe...

Byłam dziś u kolejnego fizjoterapeuty. Pojechałam raczej załamana... maraton w Nowym Jorku jest za 4 miesiące, kondycja spadła mi chyba zupełnie, a poza tym i przede wszystkim... desperacko potrzebuję teraz "przyjaciela"!!! Wyszłam z gabinetu po godzinie... zdziwiona i z nadzieją. Fizjoterapeuta powiedział, że... powinnam być już zdrowa i w czwartek mogę iść pobiegać - sprawdzić czy wszystko OK z nogą! No, to mam nadzieję już niedługo spotkać się z niektórymi z was gdzieś na biegowych ścieżkach! Trzymajcie kciuki!

 



Komentarze ()