Mallorca

Słoneczne 30km z (górskim) ekwipunkiem na plecach

plecak5Wczoraj rano zgodnie z wcześniejszym planem wybrałam się na długie przedmaratońskie wybieganie. Przyznam szczerze, że mimo ponad 12 lat doświadczenia niebardzo wiedziałam w co się ubrać - niby jeszcze zimno (rano koło 0 stopni), ale to słonko za oknem i długa trasa przede mną sprawiły, że przez dłuższą chwilę zastanawiałam się - kurtka czy bluza, czapka czy opaska, rękawiczki...? Problem rozwiązał się sam ponieważ w planie było bieganie z plecakiem spakowanym mniej więcej tak jak planuję to zrobić w góry.

 

Miałam zatem przy sobie ubranie na zmianę, kurtkę przeciwwiatrową, czapkę, rękawiczki, parę jeszcze innych drobiazgów i... mnóstwo jedzenia w postaci żelków energetycznych, czekolady, batoników, rodzynek. Do tego herbatka w małym termosie, napój izotoniczny. W skrócie - pełna gotowość i to na wiele więcej niż zwykłe miejsko-leśne wybieganie w niedzielny poranek:)

Bieganie z plecakiem jest inne niż bieganie bez plecaka - to oczywiste. A ponieważ mam już za sobą kilka przebieżek z pakunkiem na plecach postanowiłam podzielić się tutaj moimi doświadczeniami:

 

  • Dla tych z Was, którzy nie wiedzą - istnieją specjalne plecaki do biegania (w tych czasach to jest oczywiste, prawda?). Jeśli chodzi Ci po głowie bieganie na bardzo długie dystanse albo wzięcie udziału w dłuższej imprezie górskiej (gdzie większość czasu spędza się z dala od wszelkiej cywilizacji, a warunki pogodowe mogą ulec zmianie w kilka minut) zakup specjalnego plecaka do biegania to konieczność. Tak też było w moim przypadku kiedy podjęłam decyzję, że w tym roku (w ramach prezentu na moje równe urodziny) będę biegać po górach:)
  • Moja pierwsza myśl - plecak musi być leciutki i mikroskopijny. Hm... Pożyczyłam plecak od kolegi żeby w ogóle zobaczyć jak się biega z "garbem". Kolega (jako, że jest mężczyzną - zakładam, że to jest główny powód) ma plecak o pojemności 5 litrów czyli najmniejszy w biegowych standardach. Pierwsza próba spakowania "tylko najpotrzebniejszych rzeczy" i już miałam pewność - 5 litrów to dla mnie zdecydowanie za mało! Mój plecak będzie musiał być większy...

plecak6

 

  • Zakup plecaka to nie jest prosta sprawa. Kiedy wpiszesz w Google hasło "plecaki do biegania" wyskoczy trochę rzeczy, ale żeby tak od razu wiedzieć JAKI będzie dla Ciebie najlepszy??? Ja miałam z tym spory problem. Ponieważ nie dysponuję nadmiarem czasu zdecydowałam się w końcu na telefon do sklepu. W końcu sprzedają te rzeczy więc powinni się znać! Dobrze trafiłam (pewnie to będzie wyglądało jak reklama, ale co tam: www.sklep.napieraj.pl:))  Sprzedawca okazał się faktycznie kompetentny - odpowiedział na wszystkie moje pytania (wierzcie mi - nie było ich mało - czy lekki, czy nie za duży, czy da się zmniejszyć, czy wygodny, czy przeznaczony dla kobiet... :)) Polecił mi plecak 24-o litrowy z możliwością kompresji (czyli zmniejszenia objętności jeśli nie wykorzystuje się całego miejsca). Nie byłam przekonana, ale z drugiej strony... "facet bierze udział w rajdach przygodowaych więc chyba wie co mówi" pomyślałam. W ten oto sposób stałam się właścicielką plecaka Inov-8 Race Elite 24. Pierwsze wrażenia mam raczej pozytywne. Jak lepiej poznam ten model spodziewajcie się recenzji na www.kobietkibiegaja.pl :)
  • Plecak trzeba dobrze zapakować. Jeśli ma się w nim coś twardego (np. metalowy termos) to naprawdę lepiej żeby przy plecach było coś miękkiego. Niby pierdoła, ale mniej więcej koło 15-go kilometra zaczyna mieć znaczenie...
  • Dopasowanie naprawdę jest istotne (jak widać nie tylko w związkach;)). Warto poświęcić kilka minut na dopasowanie ramiączek, sprzaczek, pasków, zapięć itd...
  • Z plecakiem biegnie się trochę ciężej chociaż nie zawsze się o tym pamięta... Być może dziwnie to brzmi, ale generalnie po jakimś czasie biegu przyzwyczajasz się do tego, że bieganiesz z plecakiem. Ja przestałam o tym myśleć dość szybko, bo pochłonęło mnie omijanie kałuż błotnych na drodze:)
  • Warto poświęcić trochę czasu na ćwiczenia barków i górnej części pleców jeśli chce się biegać z plecakiem i... nie kląć z bólu przez kolenjne kilka dni:) Po mojej pierwszej przebieżce z ekwipunkiem (to było około 20km) następnego dnia nie czułam tego biegu w nogach natomiast wprost nieprzyzwoicie bolała mnie cała górna część ciała. Zajęło mi chwilę czasu zorientowanie się co jest problemem i skąd ten ból:) Kilka dni później wylądowałam na siłowni i zapytalam instruktora o ćwiczenia na plecy i barki (okazały się banalnie proste). Po wczorajszym bieganiu bolą mnie już tylko nogi (czyli wszystko "w normie":))


Komentarze ()