Bieganie jesienią czyli kilka słów o tym dlaczego lepiej spędzić czas w lesie niż w domu na kanapie :)

Kiedy wstałam rano powitał mnie ponury widok z okna. Niebo zasnute ciemnymi chmurami nie nastrajało optymistycznie do niczego. Szaro-bure drzewa wydawały się średnim urozmaiceniem widoku na poskomunistyczne bloczyska na osiedlu i brudne pomazane przez wandali ściany obdrapanych budynków na dole. Termometr wskazywał jakies 3 stopnie powyżej zera i dało się słyszeć silne podmuchy wiatru. Nie łatwo o hiper- optymizm w taki dzień, szczególnie, że w ogóle ostatnio częściej choruję na smutek. Dobrze że zostało już tylko kilka dni do sługo wyczekiwanego urlopu - i do maratonu w Nowym Jorku! 

01Do maratonu został tydzień więc nie było dziś już mowy o trenowaniu, ale wyjść z domu, ruszyć się i poczuć przypływ energii? Na to zawsze jest dobry czas. Dlatego zaraz po sniadaniu wpakowałam się w samochód i pojechałam do lasu. 

02Las Łagiewnicki w Łodzi powinien mi się już dawno znudzić - biegam to przeszło 15 lat i powinnam znać na pamięć niemalże każdą ścieżkę. Nie znudził mi się i uwielbiam tu wracać. A ścieżek wszystkich nie znam - może dlatego, że najczęściej jednak nie biegam tu sama a w towarzystwie nie zwraca się uwagi na drogę. Poza tym słowo daję, że nawte tydzień temu te ścieżki wyglądały inaczej!

03Las. Cisza i pokoj. Z reguły mnóstwo tu biegaczy i rowerzystów. Dziś przez cały czas spotkałam w sumie może z 6 osób. Pod liścmi, które spadły z drzew "moje" ścieżki też wygladały zupełnie inaczej. 

04Jesień, która jeszcze chwilę wcześniej z okna mojego mieszkania jawiła mi się jako ponura i smutna tutaj, w lesie powitała mnie ferią nasyconych slonecznych barw. Nie na darmo ktoś wymyślił koloroterapię! Wszystkie odcienie jesieni w promieniach słońca (którego według prognozy pogody miało dziś nie być;)) wygladały zachwycająco. 

05Gdybym została dziś w domu nie zobaczyłabym tego. Nie zachwyciłabym się na nowo światem i przyrodą. Szelest liści pod nogami, deszcz kolorowych lisci spadających z drzew przy podmuchach wiatru, drzewa, które pamiętają tyle lat... Ścieżki, którymi przebiegłam już tyle razy, ale które niemal za każdym razem wyglądają inaczej... Kocham to miejsce!

06Nie obyło się bez "wpadki" w kałużę, która wyrosła na mojej drodze kiedy beztrosko przygladałam się kolorowym koronom drzew skąpanym w promieniach słonecznych :)

07Po kilku kilometrach uśmiechnęłam się w środku. Świat jest zachwycający! I to na wyciągnięcie ręki. Nigdy nie możesz w to z wątpić. Wystarczy wyjść z domu i znaleźć się blisko natury. Nabrać w płuca świeżego powietrza, rozejrzeć się wkoło i zwrócić uwagę na drobiazgi. Wśród przyrody zawsze wraca wewnętrzny spokój, człowiek nabiera dystansu. Tu wszystko jest na swoim miejscu - dokładnie tak jak powinno być.

08

09Zgubiłam się na chwilę w środku lasu - warto się czasem zgubić! Szlak straciłam z oczu chyba z 4 razy i nie od razu udawało mi się wrócić na dobrą ścieżkę. Raz nie wiedziałam w ogóle gdzie jestem, ani w którym kierunku do samochodu:) Nawet tak "blisko domu" to dziwne uczucie znaleźć się samej w środku lasu i stracić poczucie kierunku! Taka mała przygoda :)

10Zbyt rzadko zachwycamy się tym, co jest na wyciągnięcie ręki. Pędzimy przed siebie z "klapkami na oczach" i nie zauważamy nawet tego co mijamy po drodze. A czasem wystarczy po prostu zadrzeć do góry głowę i spojrzeć chwilę dłużej:)

12

13To słońce dzisiaj wyszło zza chmur chyba specjalnie dla mnie! Jestem tego pewna :)

15

16Fajnie jest nigdzie się nie spieszyć, usiąść na chwilę na pniu drzewa i po prostu odpocząć:) Z resztą - nawiasem mówiąc - odpoczynek chyba w ogóle by  mi się przydał, bo... maraton za tydzień, a mnie taaaak bolą mięśnie!!! Przebiegłam dziś tylko 13 kilometrów, ale czuję sie jakbym odpoczywała pół dnia! Po drodze znalazłam radość, optymizn, energię do działania i całe mnóstwo piękna!

17Po treningu moja ulubiona herbata z midem i świeżym startym korzeniem imbiru. I jak tu się nie ruszyć z domu w sobotni "ponury" poranek? No jak? No właśnie - warto się ruszyć i zmienić perspektywę!!!

18



Komentarze ()