15

Kiedy wstałam rano powitał mnie ponury widok z okna. Niebo zasnute ciemnymi chmurami nie nastrajało optymistycznie do niczego. Szaro-bure drzewa wydawały się średnim urozmaiceniem widoku na poskomunistyczne bloczyska na osiedlu i brudne pomazane przez wandali ściany obdrapanych budynków na dole. Termometr wskazywał jakies 3 stopnie powyżej zera i dało się słyszeć silne podmuchy wiatru. Nie łatwo o hiper- optymizm w taki dzień, szczególnie, że w ogóle ostatnio częściej choruję na smutek. Czytaj więcej