20160106 115500

Początek stycznia spędziłam w Szczyrku oddając się się istnemu lenistwu. Lenistwo było przymusowe, bo jeszcze pod koniec grudnia naciągnęłam sobie mięsień dwugłowy uda i "wyrosła mi na nodze boląca gulka", która nie wróżyła nic dobrego. Odpuściłam sobie treningi na równiutkie 10 dni. Zamiast trenować spałam do 8 (świeże górskie powietrze i czas spędzony na dworze najwyraźniej służyły mojemu dziecku, bo zamiast zrywać się przed 6 spała jakieś 1,5h dłużej!), jadłam... Czytaj więcej