rekordy zyciowe

Jakiś czas temu kiedy już udało mi się w "cudowny sposób" uzdrowić moją szwankującą 8 miesięcy stopę zaczęłąm sobie rozpisywać PLAN. Plan treningowy rzecz jasna. Celem miał być "jakiś półmaraton jesienią". Dlaczego akurat "połówka"? Bo bardzo lubię ten dystans, nieźle mi wychodzi i czuję, że mam jeszcze zapas mocy uśpiony gdzieś w sobie. Kłopot w tym, że plan z założeniem na "jakiś" bieg od razu jest kiepskim planem. Czytaj więcej