Tak... to była droga przez mękę. Co prawda na mecie bylam w stanie ustać o własnych siłach, ale... ciężko. Dałam z siebie wszystko (zgodnie z obietnicą złożoną sobie kilka dni wcześniej:)). Niestety moje "wszystko" nie wystarczyło nawet na to, aby zbliżyć się do celu choćby o minutę. Już od 5 kilometra czułam, że nie jest dobrze. Czytaj więcej