Mniej więcej dwa tygodnie temu dostałam mailem „przypomnienie” o tym, że zapisałam się na maraton w Berlinie. Mail wywołał szeroki uśmiech na mojej twarzy, bo to takie „ostrzeżenie”, że maraton to nie byle co i czas najwyższy zacząć przygotowania. Tak naprawdę przygotowania zaczęłam już jakiś miesiąc wcześniej wracając do biegania trochę dłuższych dystansów po nierównościach terenu Lasu Łagiewnickiego. Czytaj więcej