Uff - to był ciężki dzień. Treningowo ciężki, bo mam za sobą pracę nad szybkością (wyszło 10x400m z 200m truchtu w przerwach:)). Godzinka odpoczynku i basen. Odpoczynek to było "utykanie" rzeczy po szafkach żeby moi rodzice nie przewrócili się w progu:) I tak nie zdążyłam oprzątnąć , bo zjawili się wcześniej i powitał ich przyjazny, radosny chaos niekontrolowany i moje rozradowane, wreszcie zdrowiejące dziecko. Czytaj więcej