szczypta szaleństwa

Archiwum: 2013

Roku 2013 podsumowanie...

Nie lubię końca roku. Pomijam kwestię niemalże obowiązkowego "świętowania" Sylwestra, bo w sumie to przecież od tego można by się odciąć (ale po co się odcinać skoro w sumie jest to okazja do spotkania ze znajomymi?). Ogólnie nie lubię końca roku i już. Bo nie ważne jak bardzo można sobie powtarzać, że przecież to tylko symboliczny koniec czegoś, że tak naprawdę to tylko kolejny dzień jak każdy inny - i... Czytaj więcej

Przedświąteczne bla bla bla

Ubraliśmy choinkę. Współnie, rodzinnie. Póki co wszystie bombki całe. Mieszkanie zawieszone mamy gwiazdkami, światełkami i tego typu duperelami, bo wiadomo - czego się nie robi, żeby dziecku sprawić radość! Z porządkiem znacznie gorzej, ale to akurat dziecku pewnie nie przeszkadza więc musi być ok. Mamusia zamiast zasuwać ze szczotką i pucować okna przed świętami wybrała się na 3 godziny biegać do lasu. Czytaj więcej

Gdzie leży granica zdrowego rozsądku czyli o bieganiu nieco inaczej...

Mówi się o tym jak biegać, jak zwiększyć kilometraż, ćwiczyć intensywniej, robić bardziej wymagające, bardziej intensywne treningi, jak mieć więcej motywacji... Mówi się o tym wszystkim, a mi przyszło ostatnio do głowy, że może czas szepnąć także słowo o czymś dokładnie odwrotnym? O tym, że czasami można jednak trochę przesadzić i o tym, że takie "przesadzanie" troche jednak wciąga... Czytaj więcej

Jak się człowiek zmęczy to głupie myśli przestają przychodzić do głowy...

Zrobiłam sobie dzisiaj dzień wolny. Wolny od pracy. W piątki tak mi się zdarza, że większość dnia spędzam z moją dwu-i-pół latką. Tak właśnie było dzisiaj. Rano zabrałam sie za szorowanie łazienki (bo już naprawdę wymagała interwencji!); w międzyczasie powstała zupa dyniowa i wyczyściło "się" lustro w pokoju. Niedużo, dużo... nie mnie oceniać. Od wczoraj dręczyły mnie rózne, niezbyt pozytywne myśli (brzmi co najmniej enigmatycznie - wiem, ale to nie... Czytaj więcej

Pierwsze śnieżne bieganie

Jak mi się nie chciało dziś wyjść z domu! Naprawdę - to się nieczęsto zdarza tymbardziej kiedy za oknem przepieknie świeci słońce i wszystko błyszczy w tym świetle. A jednak! Myślałam, że zasnę jedząc śniadanie; nie pomogła kawa... O 10 jeszcze byłam bez skarpetek i... zastanawiałam się jak bedzie wygladał dziś mój trening! Jechać samochodem do Łagiewnik i tam biegać 20km... Czytaj więcej

10km ścigania się przez las, błoto i kałuże...

Łojejku - co to był za weekend! W piątek wytańczyłam się w klubie (warto zauważyć, że choć w klubie było ludzi całkiem sporo, na parkiecie bawili się wyłącznie biegacze i biegaczki:)), wczoraj był z kolei wieczór z wróżbami (i czerwonym winem), który też nie skończył się przed północą. Ale przecież trzeba korzystać z życia! Dzisiaj był z kolei drugi bieg w Pucharze Maratonu DOZ - tym razem na 10km czyli... Czytaj więcej

Ja - Kobietka:) I o jednym treningu...

Bolą mnie mięśnie czworogłowe, oj bolą. Czuję w nich wczorajszy trening, który do łatwych nie należał. Co to był za poranek! Mąż mnie zostawił (żeby była jasność - tylko na pare dni) bo pojechał się szkolić do Warszawy (i dobrze - niech się nasze służby medyczne szkolą). A ja na 8:30 umówiłam się z Andrzejem na trening. Upiornie wcześnie jak na mnie, ale trzeba było - bo później obowiązki wzywały. Czytaj więcej

Spotkanie z Wiolettą Frankiewicz

W sobotę miałam ogromną przyjamność - i zaszczyt - poznać osobiście gwiazdę lekkiejatletyki, naszą dwukrotną olimipijkę - Wiolettę Frankiewicz! Wszystko się zaczeło jakiś miesiąc temu kiedy to zadzwonił do mnie Paweł, mąż Wioli, z propozycją współpracy. Konkrety szybko przyszły nam do głowy - Iwonie i mnie - zatem pozostała kwestia spotkania. Okazało się, że Wiola będzie przez 2 tygodnie trenować w Spale więc podjęłam szybką decyzję - jadę! Czytaj więcej

527: numer startowy w Łódź Maraton DOZ

"Informujemy, iż przyjęliśmy opłatę startową na Łódź Maraton. Proces rejestracji został tym samym zakończony. Nadany numer startowy to: 527. Dziękujemy i życzymy powodzenia!". Taką informację dostałam dziś na skrzynkę mailową:) Czyli jest motywacja! Zdecydowałam się na start w Łodzi bo... przełożyli Warszawę tj. ściślej rzecz biorąc przełożyli termin ORLEN Warsaw Maraton, który miał być tydzień czy dwa później niż łódzki. Bo w sumie to chciałam biec w Warszawie. Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7