Przy wejściu do mojego mieszkania stoi kilka par butów. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie fakt, że w większości z nich nie chodzę po ulicy. Są tam, zajmują miejsce w przedsionku, a mój mąż co jakiś czas się o nie potyka i pomstuje na mnie wołając, żebym wreszcie pochowała je do szafek;) A ja co? Czasem niektóre chowam, ale zawsze mam problem z wyborem, które z nich mają... Czytaj więcej