zyje sie tylko raz

Ambitny cel to najlepsza motywacja!

Bieg Rzeznika111Jeeeeest!!!! Wczoraj było losowanie na Bieg Rzeźnika. Nasza super-drużyna TROCHĘ WIĘKSZA SZCZYPTA SZALEŃSTWA miała szczęście znaleźć się na liście startowej! Mieliśmy tylko dwa losy, a jednak się udało! To musi być dobry znak!!! Tym pozytywnym newsem zaczynam dzisiejszy wpis. Będzie trochę o motywacji i o planach, bo wreszcie mogę sobie jakieś nakreślić. Bieg Rzeźnika - prawie 80km przez Bieszczady - to niemała motywacja i wyzwanie - do 5 czerwca zmienić mięśnie w stal. Niby jest jeszcze kilka miesięcy, ale nie ma czasu do stracenia!

Stopę nadal jeszcze oszczędzam, ale już się wzięłam do pracy nad formą. Odprowadzam córę do przedszkola i pędzę na siłownię żeby wzmocnić co nieco jeszcze przed pracą. Od poniedziałku boli mnie chyba każdy mięsień ciała. Uwielbiam taki stan! Wczoraj pierwszy raz w życiu byłam na spinningu. Wrażenia? Trudno powiedzieć, ale jestem na tak. Wyszłam zlana potem, a to najlepszy znak, że to DZIAŁA. To na tą chwilę. A poza tym wdrażam w życia mój nowy "program" na moc:) Postanowień noworocznych nie robiłam, ale mam listę takich ogólnych sportowo-zdrowotnych postanowień na najbliższy czas. Żadna tajemnica - może kogoś zainspirują więc dzielę się:

  • Lepiej się wysypiać - po upiornym w tym temacie październiku, listopadzie, grudniu i połowie stycznia - powoli zaczynam czuć przypływ sił. Sen potrafi zdziałać CUDA.
  • Pić sok z buraka - wczoraj zapaprałam całą kuchnię przygotowując ten nektar życia, ale conajmniej raz w tygodniu planuję to powtarzać. Buraki mają mnóstwo fantastycznych właściwości odżywczych. Między innymi "poprawiają" krew dzięki sporej zawartości żelaza. "Lepsza" hemoglobina = więcej sił witalnych. Innej reklamy nie potrzebuję:)
  • Jakość ważniejsza niż ilość - to w kwestii treningu. Nie sztuką jest się "zajechać". Sztuką jest odpowiadnio dobrać środki treningowe i wyszlifować kondycję bez uszczerbków na zdrowiu. Nie żebym nie wiedziała tego wcześniej... ale naprawdę planuję zwrócić na to uwagę!
  • Odkrywać nowe smaki - czytaj - czas na kulinarne odkrycia. Grudzień i połowę stycznia było bardzo cienko u mnie jeśli chodzi o gotowanie (wszystkiemu winien pewien duży PROJEKT:)) ale wracam do gry - a raczej do kuchni. Będzie pożywnie, będzie zdrowo, będzie smacznie:)
  • Przeprosić się z rozciąganiem - naprawdę tego nie lubię, ale uznaję za absolutną konieczność, bo w przeciwnym razie jak tak dalej pójdzie będę się poruszać jak 80-o latka.

Poza tym planuję w tym roku:

  • Wybrać się conajmniej raz na bieganie w górach - i nie mam na myśli zawodów. Od dwóch lat chcę po prostu pobiegać w górach i do tej pory nigdy mi się nie udawało (kwestia organizacji czasu na taką eskapadę). Mam w planie to zmienić!
  • Przebiec przynajmniej jeden maraton (oczywistość:))
  • Wziąć udział w przynajmniej jednym biegu charytatywnym
  • Przynajmniej raz pobiegać w nocy
  • Odkryć przynajmniej jedno nowe miejsce - podróże kształcą, rozwijają i inspirują:)
  • Zapisać się na losowanie na maraton do Nowego Jorku (może i tym razem mi się poszczęści:))
  • Popływać w morzu, najlepiej po bieganiu:)

Jak widać plany nie obejmują robienia życiówek, uganiania się za wynikami ani zaliczania konkretnych imprez biegowych. Nie chodzi o to, że nie mam ambicji. Mam, ale liczby nie są najważniejsze. Najbardziej liczą się wrażenia i ta szczypta szaleństwa w życiu, która dodaje wszystkiemu pikanterii.

 

 



Komentarze ()