Mallorca

2016...

„Żyje się tylko raz, ale jeśli się człowiek postara to ten raz wystarczy”.  I każdy rok zdarza się też tylko raz. SZCZYPTA SZALEŃSTWA WZBUDZA STRACH, NIEPEWNOŚĆ, CZASEM NAWET PRZERAŻENIE. ALE JEŚLI TO POKONASZ I ZDOBĘDZIESZ SIĘ NA DZIAŁANIE TO DASZ SOBIE SZANSĘ NA PRZEŻYCIE CZEGOŚ WYJĄTKOWEGO.

Rok temu o tej porze nie uwierzyłabym gdyby ktoś mi powiedział co przeżyję w tym 2016. Ha, i może to jest w sumie najwspanialsze? Że nigdy nic nie wiadomo co czeka „za rogiem”… Były chwile piękne. I były koszmarne. Życie. Po prostu.

2016.

- 2020km  - tyle przebiegłam (przynajmniej tak "twierdzi mój zegarek treningowy - średnio to wychodzi maraton tygodniowo :)) Szału nie ma, ale biorąc pod uwagę fakt, że walczyłam z wyjątkowo paskudną ciągnącą się kontuzją to całkiem fajnie wyszło i tak :)

- 1 półmaraton, 2 maratony, 1 maraton górski, i 2 górskie biegi na ok 30km - o tyle wzbogaciło się moje biegowe CV.

- 8 razy leciałam samolotem - i ani razu nie spadł ;)

- New York City Marathon (przebiegłam, doświadczyłam, zachwyciłam się Nowym Jorkiem!!!)

- wymoczyłam tyłek w Morzu Karaibskim, spaliłam się podrównikowym słońcem i zobaczyłam fascynujący kawałek świata

- upiłam się piwem holenderskim (mocne mają jak jasna cholera ;)) i pojeździłam rowerem po Amsterdamie

- pierwszy raz w życiu byłam w SPA

- jeszcze pare rzeczy zrobiłam po raz pierwszy (a to zawsze budzi emocje!)

- nie wiem ile razy pokonałam lenia, zmęczenie, ból i kryzys w głowie i mimo wszystko ruszyłam 4 litery:)

- moje wpisy na tym skromnym blogu zainspirowały przynajmniej kilka osób (dziękuję za podziękowania :))

Plany na 2017? Jakieś tam mam, ale niektóre już się rozsypały jak domek z kart i nie mam na to wpływu. Zatem główny plan jest taki – ŻYĆ TAK, ŻEBY ZA ROK MÓC POWIEDZIEĆ – KURDE, ZARĄBIŚCIE BYŁO! I tego samego życzę wszystkim cierpliwym na tyle, że doczytali to całe podsumowujące bla bla do końca :)



Komentarze ()