Bieganie poza utartymi szlakami...

Po co właściwie biegam...

W tym roku bieganie w upale przesunęło mi się w czasie. Pierwsze słoneczne dni "przespałam" chorując i przytulając chorą córeczkę... Na szczęście w końcu się wyleczyłyśmy i mogłam ze spokojną głową wybrać się na pierwszą od 2 tygodni! przebieżkę. Umówiłam się na 8 rano z koleżanką w naszym łódzkim "Arturówku". Już tak wcześnie rano w lesie panował taki gorąc, że nie miałam siły biec. Czytaj więcej

Wiosenne przesilenie...

Każdego roku mam to samo spostrzeżenie - wszyscy wprost nie mogą się doczekać wiosny. Niby zrozumiałe - zima potrafi nieźle dać w kość, w końu jest ciemno, zimno, ogólnie ponuro i... teoretycznie nic się nie chce. Cóż, chyba tylko teoretycznie, bo osobiście nie zauważyłam wśród kolegów i koleżanek z biegowych ścieżek żeby jakoś przesadnie narzekali na zimowe rozleniwienie... Czytaj więcej

Apetyt rośnie w miarę jedzenia...

Udało się zrobić życiówkę na 10km. Było trochę pod wiatr, ale biegło mi się zadziwiająco dobrze. Po 3 kilometrze wyjęłam z kieszeni przygotowaną wcześniej rozpiskę międzyczasów - coś, co niektórych jeszcze dziwi - w końcu mamy epokę GPSów i komputerów treningowych pozapinanych na nadgarstkach. Cóż... ja takiego sprzętu nie mam i... nie jestem co do niego w 100% przekonana.  Mimo, że biegam już ponad 10 lat, a ostatnio bieganie zmieniłam... Czytaj więcej

przed startem na 10km...

Półtora tygodnia temu przebiegłam półmaraton i zrobiłam życiówkę. Czułam się świetnie. Teraz mam wrażenie, że nie jestem w stanie przebiec nawet kilometra! Dopadło mnie przeziębienie (zupełnie nie pamiętam kiedy ostatnio chorowałam wiosną!) i najzwyczajniej w świecie nie chce mi się ruszać. Najchętniej zaszyłabym się w łóżku z dobrą książką i szklanką gorącej herbaty. Tymczasem życie idzie dalej swoim torem i nie mam najmniejszych szans na wymarzone lenistwo... Czytaj więcej

Jak zaczęłam biegać?

Moja przygoda z bieganiem zaczęła się w 2002 roku. Byłam wtedy zupełnie bez kondycji, ważyłam kilka kilogramów za dużo i mieszkałam w kraju, gdzie wszędzie jeździ się samochodem.  Mój pierwszy cel – przebiec bez zatrzymywania się 3 mile (ponad 5km) - został narzucony przez szkolną drużynę biegów przełajowych, do której chciałam się dostać. Na początku nowego roku był nabór i taki właśnie był wymóg. Miałam 2 miesiące czasu żeby się przygotować. Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31