szczypta szaleństwa

Maraton Warszawski oczami widza...

Na tegoroczny Maraton Warszawski wybrałam się w roli reportera. Stop. Wybrałam sie tam przede wszystkim na ślub koleżanki, który był zaplanowany zaraz po maratonie! Ponieważ na dwa dni przed biegiem dopadł mnie ból gardła pewnie gdyby nie ten ślub zrezygnowałabym z tej "wycieczki". Nie zrezygnowałam jednak i bardzo mnie to cieszy, bo zdecydowanie warto było uczestniczyć w tak oryginalnym wydarzeniu jak zawarcie związku małżeńskiego przez dwoje maratończyków z absolutną pasją... Czytaj więcej

Kros bierny zamiast zwykłego wybiegania

Kros bierny - narzędzie treningowe, o którym owszem - czytałam już niejednokrotnie, ale którego dotąd nie stosowałam bo... nie miałam czasu (tak mi się wydawało), albo po prostu inspiracji (to chyba jest prawdziwy powód). Wczoraj jednak na klubowym treningu znajomy zaskoczył naszą grupę biegową propozycją zrobienia właśnie "krosu" zamiast zwykłego niedzielnego wybiegania leśnym szlakiem. Byłam tuż po szybszej piątce na sobotnim parkrun Łódź, ale co tam! Jakaś nowość w treningu... Czytaj więcej

Mamą być... być nie tylko mamą...

Zostałam mamą ponadponad półtora roku temu. Biegam. Wróciłam do biegania dość szybko po ciąży, schudłam z pięć kilo w stosunku do tego, co ważyłam przed ciążą i nie ukrywam, że biega mi się dużo lepiej. Widać to nawet w moich wynikach biegowych:) Bywa, że słyszę słowa uznania, gratulacje, że dobrze mi idzie no i przede wszystkim gratulacje, że mam tak małe dziecko i jeszcze biegam... To miłe, naprawdę... Czytaj więcej

I Półmaraton Dwóch Mostów - niełatwa walka zwieńczona osobistym sukcesem

Ukończyłam dziś czwarty w tym roku półmaraton. I choć po zeszłotygodniowym starcie w Pile nie miałam wielkich oczekiwań względem wyniku, ostateczny rezultat bardzo pozytywnie mnie zaskoczył: dotarłam na metę jako 3-a kobieta. Nie obyło się jednak bez walki - żeby zdobyć to miejsce musiałam wyprzedzić po drodze dwie rywalki. Obie udało mi się prześcignąć dopiero na drugiej pętli i to niemałym wysiłkiem. Czytaj więcej

22. Półmaraton Philips w Pile i walka o (bardzo konkretną) życiówkę

Na początek wyjaśnię co oznacza tytułowa "bardzo konkretna życiówka":) Otóż... mój rekord życiowy w półmaratonie od 1 kwietnia tego roku wynosił 1:36:33. Kiedy nabiegałam taki wynik w Pabianicach byłam przeszcześliwa osiągając (jak mi się wydawało) coś ponad moje możliwości:) Jednocześnie jednak po tamtym półmaratonie doszłam do wniosku, że... chyba jednak stać mnie na więcej. Tak oto narodził się ten bardzo konkretny cel - złamać 1:35... Czytaj więcej

Moja mama... biega!

W najbliższą niedzielę startuję w półmaratonie w Pile. Boli mnie lewa stopa (nie mam pojęcia co konkretnie mi jest, ale boli... - pewnie jakieś przeciążenie tkanek...) Pewnie nie wyszłabym dziś pobiegać gdyby nie... moja mama! Moja mama od niedawna biega. Próbowała zaczynać swoją przygodę z truchtaniem już kilkakrotnie (nawet kiedyś wzięła udział w biegu na 5km), ale zawsze nawał pracy (i tysiąc innych wymówek:)) wybijał ją z treningowego reżimu. Czytaj więcej

O bieganiu nad morzem

Świeże, najodowane powietrze, przyjemna bryza, uspokajający szum morskich fal i kojąca słona woda obmywająca bose stopy. Z tym z reguły kojarzy się większości osób bieganie nad morzem. Tymczasem wcale nie jest tak, że bieganie po plaży ma wyłącznie zalety - przynajmniej nie każdemu taki trening służy. Czy to w butach czy bez butów biegnąc bezpośrednio przy morzu przemieszczamy się po powierzchni o sporym nachyleniu, co większości biegaczy da się we... Czytaj więcej

Długie wybieganie przed półmaratonem w Pile, kąpiel w morzu i... kolejny półmaraton.

Wczoraj zamiast pakować się na wyjazd nad morze wybrałam się na bieganie - długie bieganie wieczorową porą. Być może mało rozsądne (wszak spakować się i tak trzeba było, tylko trochę później i to na sporym zmęczeniu potreningowym), ale za to "absolutnie niezbędne" na niecałe dwa tygodnie przed startem w półmaratonie w Pile. Cóż - lubię czuć się przygotowana, szczególnie jeśli startuję w biegu na dystansie powyżej 10km. Czytaj więcej

Po co biegać powoli?

Dzisiaj pierwszy raz od dość długiego czasu biegałam powoli. Powoli jak na mnie (muszę to dodać, bo pewnie dla kogoś z lepszymi wynikami ja zawsze biegam powoli:)) Tempo dzisiejszego rozbiegania oscylowało wokół 6 minut na kilometr, może nawet wolniej. Powoli, spokojnie, rekreacyjnie... Inaczej niż zawsze i to właśnie najbardziej mi się podobało. W dodatku zwiedziliśmy trochę inną okolicę niż zazwyczaj i zaliczyliśmy kilka podbiegów, a to wszystko w siąpiącym deszczu... Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31