Mallorca

Nostalgiczny czas przemyśleń

Od 3 tygodni nie trenuję. Po pierwszym tygodniu poleciałam "na maksa" 10 kilometrów w Uniejowie więc, hm ten pierwszy tydzień "odpoczynku się nie liczy. Ale - ostatnie dwa tygodnie naprawdę nie trenuję. Ruszam się - co to to tak - w ostatnim tygodniu bez sportu miałam tylko dwa dni. W pozostałe ćwiczyłam na orbitreku, pływałam, truchtałam 10 kilometrów (moja maksymalna liczba kilometrów na czas "odpoczynku"), robiłam brzuszki, próbowałam się podciągać... Czytaj więcej

Frajda to zawsze dobry powód, by coś zrobić

Na dworze piękna jesienna pogoda! Chce się żyć! W środę i czwartek mimo, że na bieganie czas miałam dopiero po 18-ej wybrałam się w spódniczce z getrami 3/4. Jeśli nawet taki zmarzlak jak ja pokazuje kawałek łydki to znaczy, że naprawdę JEST ciepło:) A dzisiaj też słonecznie. Co prawda pięknej aury na bieganie wykorzystać nie mogę, ale zaraz zabieram do parku moją córę i bedziemy oddychać świeżym jesiennym powietrzem ganiając... Czytaj więcej

10K w Uniejowie

Kolejny weekend minął i kolejny start za mną. Tym razem wybrałam się do Uniejowa na VII Bieg do Gorących Źródeł. Zapisałam się właściwie wyłącznie dlatego, żeby wystartować wspólnie z dziewczynami z naszej grupy biegowej "Kobietki biegają w Łodzi". Nie wiedziałam jak będę się czuła po Maratonie Bieszczadzkim, ale pomyślałam, że zapiszę się i w ostateczności przetruchtam tą dyszkę zupelnie spacerowo lub... pojadę tylko kibicować. Czytaj więcej

Moje pierwsze 50km czyli... I ultra Maraton Bieszczadzki

Bieszczady jednak leżą na końcu świata. Tak dawno tam nie byłam, że niemal zapomniałam o tym fakcie. Podróż trwająca 8 godzin nie pozostawiała watpliwości, że jesteśmy daleko od domu. Wyruszyliśmy w czwórkę z Witkiem, Jaremą i Magdą. Do Wetliny dojechaliśmy w sobotę po południu. Od razu udaliśmy się do biura zawodów w budynku straży pożarnej gdzie poznaliśmy organizatora (notabene to ta sama ekipa, która od lat z powodzeniem organizuje kultowy... Czytaj więcej

Matka zdecydowanie nieidealna...

Nie mogę przestać pędzić! Mam wrażenie, że świat wokół mnie kręci się w niewiarygodnym, zawrotnym tempie. Chwilami czuję się jak chomik biegnący na kołowrotku w swojej niewielkiej klatce. I nie chodzi wcale o to, że narzekam na brak wolności. Na to nie powinnam narzekać - przecież wyjechałam do Berlina na maraton, przecież w sobotę znów "wyfruwam" z domu na 4 dni w Bieszczady... Czytaj więcej

40. BMW Berlin Marathon!

berlin marathon

40. BMW Berlin Marathon przeszedł do historii i do moich wspomnień, gdzie z pewnością pozostanie na bardzo długo. Przebiegłam w 3h 32min i 43 sek. Słabiej niż zakładałam, ale… uważam za wielki sukces fakt, że w ogóle dobiegłam do mety! Maraton to cholernie długi dystans… jeśli chce się go pobiec nieco szybciej. Przez 42km 195m zdarzyć się może praktycznie wszystko. W moim przypadku zaczęło się dziać już koło 15-go kilometra. Czytaj więcej

Tydzień do maratonu!

Za tydzień maraton. Trening zakończony. Pomyślałam, że to dobry moment na małe podsumowania... Przygotowania zaczęłam na początku czerwca. Od tego czasu przebiegłam prawie 1000 km, spaliłam ponad 50000 kcal (tylko podczas biegania:) przynajmniej tak pokazał mi mój "komputer treningowy") i zrobiłam około 7000 "brzuszków" :). W sumie spędziłam ponad 120 godzin na treningach. Oczywiście - mogło być lepiej. Czytaj więcej

Ostatnie zajęcia biegowe "atmosfera do biegania"

Dzisiaj poprowadziłam ostatnie w tym sezonie zajęcie biegowe "atmosfera do biegania". W całym "cyklu" treningów było 6 (raz w miesiącu) a każdy miał inny "temat przewodni" - tak, aby pokazać najważniejsze narzędzia treningowe w repertuarze biegacza. Dzisiaj były interwały - "zarządziłam" 6x 400 metrów; w przerwie 400 w truchcie. Trening nie był łatwy, ale wszyscy dali radę. Brawo Chłopaki! Cóż, mam nadzieję, że udało mi się choć trochę zarazić tym bieganiem. Czytaj więcej

Półmaraton w Tarczynie

Na półmaraton w Tarczynie zapisałam się dobrych kilka tygodni temu, kiedy jeszcze nie wiedziałam, że przetrenuję się szykując do maratonu, ani że przewrócę się na treningu i nieźle poturbuję. Fakt – po wywrotce zostały mi tylko 2 blizny, a przetrenowanie chyba udało mi się „pokonać” sporą dawką odpoczynku i jedzenia. Ale ostatnie kilka dni dokuczał mi dotkliwy ból piszczeli. Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31