zyje sie tylko raz

Po czym poznać, że forma rośnie?

Jest inaczej niż było w poprzednim sezonie biegowym. Jeszcze pół roku temu wybierając się na "zwykłe bieganie" tj. na bieganie bez patrzenia na zegarek moje tempo "komfortowe" oscylowało wokłół 5:15-5:20 min/km. Teraz wychodzę biegać i ze zdumieniem stwierdzam, że mój komfort zdecydowanie sie przesunął i leży gdzieś między... 4:50-5:00 min/km. To spory progres. Wnioskuję, że moja forma ma się zdecydowanie lepiej niż jeszcze kilka miesięcy temu:) Jeszcze pół roku temu... Czytaj więcej

Co ja właściwie robię?

W domu pachnie ciastem. Być może to niezwykły zapach jak na wtorkowy wieczór, ale właśnie upiekłam ciasto. Szczerze mówiąc nie do końca ogarniam jak wymieszałam te wszystkie składniki, jak zamocowałam mikser, jak nie rozlałam nic wkoło i jak nie pomyliłam proporcji. Ciasto wygląda całkiem dobrze, zupełnie jakby miało również dobrze smakować. Nie próbowałam. I chyba próbować nie zamierzam, przynajmniej nie dzisiaj, nie teraz. Jestem za bardzo zmęczona. Czytaj więcej

...to bieganie jest dla Ciebie ważniejsze niż dziecko?

Odkąd niespełna 3 lata temu zostałam mamą często mam wrażenie, że cokolwiek bym nie zrobiła - i tak będzie źle. Dotyczy to przeróżnych aspektów - od karmienia, przez ubieranie, spacerowanie, zabawę i mnóstwo drobiazgów po drodze. Wiem, że większość młodych matek tak ma i nieustająco mnie to zadziwia i wkurza na zmianę. A matka- biegaczka ma jeszcze jedno dodatkowe Wielkie Pytanie Watpliwość: To bieganie jest dla Ciebie (naprawdę) ważniejsze niż... Czytaj więcej

"Jak mawiał Picasso, inspiracja istnieje, ale musi zastać Cię przy pracy"

Miałam dziś w planie bieg tempowy. Zanim jednak wybrałam się na trening zdążyłam już odeprzeć atak mojego dziecka na szafkę ze słoikami (zakończony wrzaskiem, a na końcu obrażoną miną), Wielką Aferę z powodu galaretki pomarańczowej świeżo wlanej do salaterek (nie kochanie, nie dam Ci teraz galaretki, bo jeszcze nie nadaje się do jedzenia) i Prawdziwą Litanię pt. daj mi jeszcze rodzynek (kochanie sporo już zjadłaś, brzuszek Cię rozboli). Czytaj więcej

Wyspać się czy iść na trening?

Taki oto dylemat miałam dzisiaj o 8 z minutami kiedy zadzwonił mój budzik. Budzik w telefonie - żeby była jasność! Miał szansę zadzwonić tylko dlatego, że córcia nocowała dziś u dziadków. Nieczęsto zdarza się taki luksus, że można się wyspać do ósmej! I gdyby nie ten budzik spałabym chyba  jeszcze przynajmniej godzinę. "Problem" w tym, że obiecałam sobie wyprawę na siłownię. Czytaj więcej

Czy wszyscy powariowali (na punkcie biegania) (w górach)???

resizedimage350230 biegi gorskie

Najpierw zainteresowała mnie nowa impreza ultra - Ultramaraton Podkarpacki. Polubiłam ich profil na Facebooku i z przyjemnością obserwowałam co się dzieje w temacie myśląc, że może by tak się zapisać. Jakież było moje zdziwienie kiedy któregoś pięknego dnia facebookowy post oznajmił "zapisy zakończone"... Chciałam wziąć udział w Rzeźniku, ale być może nie wystarczająco mocno chciałam, bo zanim zaczęłam szukać partnera minęła godzina (minuta???) zapisów (tu chyba padł rekord szybkości w... Czytaj więcej

Słoneczne 30km przez miasto:)

Piękny słoneczny dzień mamy dzisiaj w Łodzi. Oczywiście wykorzystałam tą wiosenną aurę na długie wybieganie. Wyszło zaplanowane 30km w zaskakującym średnim tempie 4:50 na kilometr:) Prawdę mówiąc nie miałam pojecia jak szybko będę dziś biegać bo nie planowałam tego. Lubię planować treningi "nie do końca", zostawić sobie miejsce na spontan i biec po prostu na tyle na ile się czuję. Czytaj więcej

New York, New York... i kilka wspomnień o początkach mojego biegania (tak przy okazji)

 "You have registered for the following: 2014 TCS New York City Marathon"... Tak - zapisałam się na losowanie na maraton do Nowego Jorku. Nosiłam się z takim zamiarem od dłuższego czasu analizując wszelkie "za i przeciw", ale ostatecznie zwyciężyła po prostu jedna najprostrza na świecie myśl - chcę tam pojechać:) Miałam nabiegać minimum potrzebne żeby mieć gwarantowany udział w tym biegu (w moim przypadku 3:10 w maratonie lub 1:30 w połówce). Czytaj więcej

Rozmowa z samą sobą... i niemożliwe 20km na Pucharze Maratonu

Godzinę temu wróciłam do domu. Z czwartego biegu w Pucharze Maratonu DOZ - 20km - czyli 4 pętle przez las w Arturówku. Spodziewałam się, że wiatr będzie urywał głowę (mimo osłony drzew), spodziewałam się, że błoto będzie po kolana, a na głowę będą się lały hektolitry wody... Spodziewałam się, że mnie sponiewiera i że tym razem naprawdę mogę sobie nie poradzić, bo (delikatnie rzecz ujmując) nie byłam w nastroju, ani... Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31