Bieganie poza utartymi szlakami...

Niełatwe życie alergiczki

Wychodzę z domu i zaczynam biec, krok za krokiem, przed siebie pełna zachwytu nad coraz bardziej zieloną wiosną wokół. Jest tak pięknie! Chce się żyć, chce się biegać, chce się pędzić przed siebie... Stop. Chciałabym tak się czuć. Tymczasem moja rzeczywistość wygląda drastycznie inaczej. Biegnę... i z każdym krokiem coraz trudniej mi się oddycha. Wiercenie w nosie i katar to najprzyjemniejsze elementy mojego samopoczucia. Gorzej, że naprawdę brakuje mi tchu. Czytaj więcej

9. Półmaraton Warszawski czyli... moja droga przez mękę... (Ale było też pozytywnie!)

Tak... to była droga przez mękę. Co prawda na mecie bylam w stanie ustać o własnych siłach, ale... ciężko. Dałam z siebie wszystko (zgodnie z obietnicą złożoną sobie kilka dni wcześniej:)). Niestety moje "wszystko" nie wystarczyło nawet na to, aby zbliżyć się do celu choćby o minutę. Już od 5 kilometra czułam, że nie jest dobrze. Czytaj więcej

Kwestia czapki i wielka odpowiedzialność:)

Zastanawiałyście się kiedyś nad tym jaki wpływ na wasze dziecko czy dzieci ma wasza aktywność fizyczna? Pewnie nie raz choć wydaje mi się, że temat ten jeszcze wciąż nie jest wystarczająco często poruszany na "szerokim forum". Bo mówią o tym głównie... no właśnie - głównie aktywni rodzice często musząc tłumaczyć swoje wybory rodzinie czy znajomym, którzy sportu nie uprawiają... Czytaj więcej

Czasami trzeba przystopować...

Miało być tak, albo miało być inaczej. Już sama nie wiem jak właściwie miało być! Wiem jak jest - a jest trochę nieciekawie, bo ostatnio byłam mocno osłabiona przeziębieniem, które dopadło mnie dwa tygodnie temu. W zeszły weekend uparcie poszłam w niedzielę na trening i... prawie umarłam (słowo daję!) ledwo kończąc 24 kilometry (choć w planie miałam 30...) Przez resztę dnia dochodziłam do siebie (choć prawdziwsze było by okreslenie -... Czytaj więcej

Czy biegaczka musi być wegetarianką?

Od jakiegoś czasu obserwuję pewną zależność - otóż coraz więcej jest w "biegowym światku" wegetarianizmu. Artykuły o przewadze diety wege nad dietą mięsną, przykłady kolejnych "wielkich" biegaczy - wegan, wypowiedzi dietetyków i wreszcie - trend wege obserwowany wsród "zwykłych" biegaczy. Odnoszę wrażenie, że w biegowym świecie być wege oznacza być "cool" (sorry szanowna młodzieży - wiem - tak się już teraz chyba nie mówi;)). Czytaj więcej

Po czym poznać, że forma rośnie?

Jest inaczej niż było w poprzednim sezonie biegowym. Jeszcze pół roku temu wybierając się na "zwykłe bieganie" tj. na bieganie bez patrzenia na zegarek moje tempo "komfortowe" oscylowało wokłół 5:15-5:20 min/km. Teraz wychodzę biegać i ze zdumieniem stwierdzam, że mój komfort zdecydowanie sie przesunął i leży gdzieś między... 4:50-5:00 min/km. To spory progres. Wnioskuję, że moja forma ma się zdecydowanie lepiej niż jeszcze kilka miesięcy temu:) Jeszcze pół roku temu... Czytaj więcej

Co ja właściwie robię?

W domu pachnie ciastem. Być może to niezwykły zapach jak na wtorkowy wieczór, ale właśnie upiekłam ciasto. Szczerze mówiąc nie do końca ogarniam jak wymieszałam te wszystkie składniki, jak zamocowałam mikser, jak nie rozlałam nic wkoło i jak nie pomyliłam proporcji. Ciasto wygląda całkiem dobrze, zupełnie jakby miało również dobrze smakować. Nie próbowałam. I chyba próbować nie zamierzam, przynajmniej nie dzisiaj, nie teraz. Jestem za bardzo zmęczona. Czytaj więcej

...to bieganie jest dla Ciebie ważniejsze niż dziecko?

Odkąd niespełna 3 lata temu zostałam mamą często mam wrażenie, że cokolwiek bym nie zrobiła - i tak będzie źle. Dotyczy to przeróżnych aspektów - od karmienia, przez ubieranie, spacerowanie, zabawę i mnóstwo drobiazgów po drodze. Wiem, że większość młodych matek tak ma i nieustająco mnie to zadziwia i wkurza na zmianę. A matka- biegaczka ma jeszcze jedno dodatkowe Wielkie Pytanie Watpliwość: To bieganie jest dla Ciebie (naprawdę) ważniejsze niż... Czytaj więcej

"Jak mawiał Picasso, inspiracja istnieje, ale musi zastać Cię przy pracy"

Miałam dziś w planie bieg tempowy. Zanim jednak wybrałam się na trening zdążyłam już odeprzeć atak mojego dziecka na szafkę ze słoikami (zakończony wrzaskiem, a na końcu obrażoną miną), Wielką Aferę z powodu galaretki pomarańczowej świeżo wlanej do salaterek (nie kochanie, nie dam Ci teraz galaretki, bo jeszcze nie nadaje się do jedzenia) i Prawdziwą Litanię pt. daj mi jeszcze rodzynek (kochanie sporo już zjadłaś, brzuszek Cię rozboli). Czytaj więcej

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31